Przychodząc do Chelsea, Deco liczył na regularne występy w pierwszym składzie i kolejne sukcesy. Niewiele z tych planów wyszło, a Brazylijczyk z portugalskim paszportem mecze swojej drużyny najczęściej oglądał z perspektywy ławki rezerwowych. Były wicemistrz Europy nie ukrywa, że latem chciałby opuścić Stamford Bridge.
Sezon dla Deco rozpoczął się bardzo dobrze. Miał pewne miejsce w podstawowym składzie i wszelkie predyspozycje do tego, by stać się liderem drużyny. Potem nastąpiło załamanie formy nie tylko jego, ale i całego zespołu. Gdy na stanowisku menadżera drużyny Luiza Felipa Scoleriego zastąpił Guus Hiddink, „The Blues” zdołali wyjść z dołka, ale były as Barcelony i Porto miejsca w wyjściowej jedenastce już nie odzyskał. Ostatecznie w niebieskim trykocie zaprezentował się 22 razy. Było to dla niego trochę deprymujące, ponieważ jego zespół grał dwa, a czasem nawet trzy mecze w tygodniu. Dlatego dla nikogo nie jest zaskoczeniem to, że reprezentant Portugalii poszukuje nowego pracodawcy. Aktualnie prowadził negocjacje z Interem Mediolan.
– Nieczęsto grałem w tym sezonie, ale myślę, że wyjazd do Włoch będzie dla mnie najlepszym wyjściem z tej skomplikowanej sytuacji. Już jestem po rozmowie z działaczami Interu i wiem, że ciekawie będzie tam grać. Zwłaszcza że trenerem Interu jest Jose Mourinho – wypowiedział się piłkarz o klubie prowadzonym przez szkoleniowca, z którym współpracował za czasów gry w Porto.
Sam „The Special One” nie ma nic przeciwko pojawieniu się w drużynie swojego byłego podopiecznego. We Włoszech mówi się, że na Deco się nie skończy. Razem z nim na San Siro ma przywędrować jeszcze Ricardo Carvalho, którego słynny trener prowadził zarówno w Chelsea, jak i w Porto. Cena obu piłkarzy ma wynieść około 14 milionów euro.









