Przed rewanżowym spotkaniem 1/2 finału Pucharu Polski nie tyle zastanawiano, się czy Legia Warszawa pokona Podbeskidzie, a ile goli „Wojskowi” zaaplikują drużynie z Bielska-Białej. Ekipa Henninga Berga zwyciężyła w pierwszym spotkaniu 4:1 i do rewanżu przystępowała w roli absolutnego faworyta. Dodatkowo zespół rozgrywał drugi mecz przy Łazienkowskiej. Mogło skończyć się tylko w jeden sposób.
Legia, mając na względzie wysoką zaliczkę z pierwszego spotkania, od początku chciała przejąć inicjatywę. Jednak to goście jako pierwsi stworzyli sobie świetną sytuację podbramkową. W sytuacji sam na sam z Piotrem Malinowskim górą był Dusan Kuciak. W pierwszych minutach na boisku panował chaos. Obie drużyny tworzyły akcje ofensywne, które jednak nie trafiały do siatki. Piłkarzom brakowało koncentracji. W końcu w 19. minucie po ostrym dośrodkowaniu Dominika Furmana Marek Saganowski uderzeniem głową otworzył wynik spotkania.
Wydawało się, że zdobyte prowadzenie uspokoi poczynania „Legionistów”, ale tak się nie stało. Choć co prawda piłkarze z Warszawy stwarzali sobie lepsze okazje podbramkowe, to Podbeskidzie nie odstępowało im na krok, a najgroźniejsi byli Demjan i Kołodziej. W ekipie Legii bardzo dobrze zaprezentował się z kolei Kosecki, któremu brakowało jedynie dokładności. Trener Berg dał w tym spotkaniu zagrać kilku zawodnikom, którzy nie mieli ostatnio szansy się zaprezentować.
W 35. minucie swój występ w półfinałowym spotkaniu Pucharu Polski zakończył Helio Pinto, który przez drugi kwadrans gry narzekał na drobny uraz. Zastąpił go Ondrej Duda. Młody Słowak zdecydowanie ożywił grę Legii, stwarzając zespołowi kilka świetnych akcji podbramkowych.
Druga połowa świetnie rozpoczęła się dla „Wojskowych”. Nie upłynęła nawet minuta drugiej części spotkania, a kolejną bramkę zdobył Marek Saganowski. Niepewnie interweniował przed bramką Michal Pesković i do odbitej piłki dopadł napastnik Legii. Weteran polskich boisk nie zwykł marnować takich sytuacji.
W 57. minucie Michała Żyrę zastąpił będący ostatnio w genialnej formie Guilherme, który od razu pokazał się z dobrej strony, lecz Duda nie zamienił jego podania na bramkę. Z kolei w drużynie Podbeskidzia po przerwie boisko opuścił Malinowski, którego zastąpił Krzysztof Chrapek. Później z murawy zszedł najlepszy w drużynie „Górali” Demjan, a zmienił go Tomasz Górkiewicz.
Legia prowadziła grę, a Podbeskidzie zmuszone było do obrony całą drużyną. Goście praktycznie nie stwarzali sobie już akcji podbramkowych. Jeśli już jakaś się zdarzała, brakowało wiary w poczynaniach drużyny Leszka Ojrzyńskiego. „Legioniści” bez końca wymieniali podania na połowie Podbeskidzia. Wszędzie zdawał się być Guilherme. Dryblował, podawał, oddawał strzały. Gospodarze mieli jeszcze wiele możliwości na podwyższenie wyniku, ale brakowało im zdecydowania i nieco szczęścia.











