Dwadzieścia cztery. W sercach dokładnie tylu narodów krew będzie płynąć w najbliższym czasie o wiele szybciej niż zwykle, a dominującym uczuciem na pewien czas stanie się duma. Rozszerzenie rozgrywek może negatywnie wpłynąć na poziom poszczególnych spotkań, to prawda, z drugiej strony dało ono szansę na spełnienie marzeń tym, którzy jeszcze kilka lat temu bali się śnić o Euro.Islandia, Walia, Irlandia Północna. Wszystkie te kraje wyglądają dość, hmm, nieekskluzywnie na tle Hiszpanii, Włoch, Francji i innych państw, do których przyzwyczailiśmy swoje oczy na wszelakich mistrzostwach. Spośród wszystkich debiutantów najbardziej do śmietanki nie pasuje jednak Albania. Kraj mały i biedny, o którym w dodatku przeciętny zjadacz chleba wie tyle co nic. Piłkarsko też nigdy niewychylający się nad najniższe rejony europejskiego przeciętniactwa.
Przyczyną tego, że o tym pięknym i tak zapomnianym miejscu na mapie naszego kontynentu nie potrafimy zwykle powiedzieć więcej niż „tak, jest taki kraj w Europie, muzułmański w dodatku”, jest piętno wiecznej izolacji, odciśnięte w czasach panowania jednego z najbardziej zagadkowych władców XX wieku, Envera Hoxhy (po polsku Hodży). Jak w czasach tyrana, jedynego prawdziwego komunisty, ale też niezwykle istotnego dla skoku cywilizacyjnego w swoim kraju przywódcy rozwijał się futbol? Cofnijmy się w czasie o lat kilkadziesiąt i spokojnie przejdźmy skomplikowaną drogę Albańczyków do ich pierwszego prawdziwego piłkarskiego sukcesu.
Piłka tak, broda nie. Hodża ustala zasady
Kolebką albańskiego futbolu jest Szkodra. To właśnie w jednym z najstarszych miast w kraju rozegrano pierwszy oficjalny mecz (chrześcijańscy misjonarze kontra miejscowi studenci), na samym początku XX wieku (1908). W Szkodrze w 1919 roku powstał też pierwszy klub piłkarski (Vllaznia Szkodra, grająca do dziś w ekstraklasie). Chwilę później do zabawy dołączyła stołeczna Tirana, a po dekadzie założony zostaje Albański Związek Piłkarski, który po dwóch latach staje się członkiem FIFA.
1908 rok to data w albańskiej historii kluczowa nie tylko ze względu na pierwsze kopnięcie piłki na tej ziemi. 16 października, po przeciwnej stronie kraju, w maleńkim mieście Gjirokastra rodzi się Enver Hodża. Nikt inny nie wpłynął na historię Albanii w takim stopniu jak jej późniejszy komunistyczny dyktator.
Enver Hodża znał biegle sześć języków (albański, francuski, włoski, angielski, rosyjski i serbski), a na co dzień zaczytywał się we francuskim „Le Monde”.
Hodża rządził krajem w latach 1944-1985. W tym czasie zmniejszył analfabetyzm dorosłych z poziomu 95% do 1%, wprowadził całkowite równouprawnienie, metodą ateizmu państwowego wyeliminował niesnaski wynikające z wielokulturowości Albanii. Do tego z powodu bardzo szybkiego rozwoju gospodarki uczynił kraj samowystarczalnym. Znał biegle sześć języków, a na co dzień zaczytywał się we francuskim „Le Monde”. Tyle dobrego. Złe strony Hodży to torturowanie obywateli podejrzewanych o opozycyjne skłonności, dość powszechna kara śmierci i zupełna izolacja, która bardziej przypominała Koreę Północną pod rządami Kim Ir Sena (i podobny doń kult jednostki) aniżeli jakiekolwiek europejskie państwo.











