Tottenham Hotspur przegrał na własnym boisku z wiceliderem 1:3. Bohaterem spotkania został Ashley Young, który asystował przy bramce Rooneya i dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Anglik ustrzelił bardzo ładnego gola na 0:3. Honorowe trafienie dla „Kogutów” zdobył Defoe.
Pomimo bardzo szybkiego pierwszego kwadransa spotkania na White Hart Lane, kibice zgromadzeni na trybunach oraz przed telewizorami nie mieli czego oglądać. Piłkarze biegali szybko i wymieniali dużo podań, które bardzo często kończyły się stratami. Brakowało pomysłu na grę, zarówno po stronie gospodarzy, jak i również „Czerwonych Diabłów”. Pierwszą wymagającą interwencji bramkarskiej akcję „The Spurs” przeprowadzili w 19. minucie. Nie dał się wtedy zaskoczyć de Gea, który od kilku spotkań prezentuje się bardzo dobrze. Tym razem zatrzymał Sahę i Adebayora. W 29. minucie podopieczni Redknappa wywalczyli rzut wolny sprzed linii pola karnego. Pierwszą żółtą kartę otrzymał Phil Jones, który w tym meczu występował na prawej obronie.
W 40. minucie piłka wpadła do siatki mistrzów Anglii, ale sędzia Martin Atkinson nie uznał bramki. Zamiast tego arbiter odgwizdał rzut wolny dla gości. W polu karnym piłkę ręką dotknął Adebayor. Pod sam koniec pierwszej części gry uaktywnili się gracze Manchesteru, którzy przez całą pierwszą połowę byli kompletnie niewidoczni – Ashley Young oraz Wayne Rooney. Błyskotliwą akcję tej dwójki w 41. minucie powstrzymał Assou-Ekotto. Niedługo później przy linii bocznej sfaulowany został Young, a Sandro zobaczył żółty kartonik. United starali się przycisnąć w samej końcówce i dzięki wywalczonemu w 44. minucie rzutowi rożnemu niespodziewanie objęli prowadzenie. Z narożnika boiska dośrodkował były skrzydłowy Aston Villi, a w polu karnym swojemu opiekunowi zdołał uciec Rooney i posłał piłkę do siatki strzałem z główki. Mimo przewagi Tottenhamu, to podopieczni sir Aleksa Fergusona schodzili do szatni w lepszych nastrojach.
Pierwsze minuty drugiej części gry nie ustępowały tym z początku spotkania. Jednak tym razem piłkarze obu drużyn śmielej atakowali na bramkę przeciwników. W 51. minucie mógł być remis. Sprzed pola karnego uderzał Livermore. Piłka po strzale Anglika odbiła się jeszcze od piłkarza United i zmieniła tor lotu. Nieprawdopodobnym refleksem popisał się bramkarz Manchesteru – David de Gea. Sześć minut później atrakcyjną akcję przeprowadzili na spółkę Lennon i Sandro. Wymiana podań dwóch pomocników „Kogutów” zakończyła się rzutem rożnym. W 60. minucie aut na wysokości dziesiątego metra od linii końcowej Tottenhamu rozgrywali goście. Piłkę otrzymał Nani, który pobiegł z nią w stronę bramki i wyłożył na pole bramkowe. Tam futbolówkę wybili gracze gospodarzy, ale trafiła ona pod nogi Younga, który bez zastanowienia zdecydował się na strzał po długim rogu. Było 0:2.
W 60. minucie Paula Scholesa zamienił Ryan Giggs, dla którego mecz z Tottenhamem jest spotkaniem numer 901 w jego klubowej karierze. Na kolejną bramkę nie trzeba było długo czekać. W 69. minucie ponownie bohaterem okazał się Ashley Young. Tym razem skrzydłowy Manchesteru United popisał się fenomenalnym strzałem z dystansu. Brad Friedel był bezradny. Tottenham przegrywał u siebie już 0:3. Dopiero w 80. minucie na zmiany zdecydował się Harry Redknapp. Do gry zostali wprowadzeniu Kranjcar oraz Defoe. Ten drugi wykazał się już siedem minut później. Bezsensowną stratę w środku pola zaliczył Giggs. Piłkę przejął angielski napastnik i uderzył na bramkę de Gei z 22. metra. Hiszpański bramkarz tym razem nie mógł skutecznie interweniować i Tottenham zmniejszył rozmiar porażki do 1:3. Gospodarze mieli jeszcze co najmniej jedną okazję na zdobycie kolejnej bramki, ale najpierw sytuację zmarnował Adebayor, a niedługo później źle ustawił się Defoe i sędzia musiał odgwizdać spalonego.










