Po dwutygodniowej przerwie spowodowanej meczami reprezentacji do gry wraca Premiership. Jednak tylko z jednym hitowym spotkaniem, którym będzie pojedynek pomiędzy Aston Villą a Chelsea Londyn. Na stare śmieci powróci za to Harry Redknapp, którego Tottenham zmierzy się z ostatnim w tabeli Portsmouth. Ciekawie będzie także na Stadium of Light, gdzie rozpędzony Sunderland będzie miał ochotę ograć osłabiony Liverpool.
Dla obu drużyn spotkanie na Fratton Park będzie niezwykle ważne. Gospodarze okupują ostatnią lokatę w tabeli i wprawdzie przed dwutygodniową przerwą zaczęli się podnosić z kolan, ale ich formę zweryfikuje dopiero sobotnie spotkanie. „Koguty” natomiast świetnie zaczęły sezon, ale żeby utrzymać się w czołówce tabeli, muszą wygrywać takie mecze jak ten jutrzejszy. Harry Redknapp do Portsmouth, które trenował wcześniej, przyjedzie wraz z innymi zawodnikami, którzy reprezentowali barwy klubu z hrabstwa Hampshire: Jermainem Defoe, Peterem Crouchem czy Niko Kranjcarem. Dodatkowo manager klubu z północnego Londynu najprawdopodobniej będzie mógł skorzystać z duetu stoperów: Ledleya Kinga i Jonathana Woodgate’a, którzy powracają po kilkumiesięcznych absencjach. To wszystko zdecydowanie przemawia za wygraną gości.
O zachowanie lidera
Carlo Ancelotti wraz ze swoją Chelsea pojedzie do Birmingham, gdzie „The Blues” zmierzą się z mocną Aston Villą. Będzie to zapewne najciekawsze spotkanie dziewiątej serii Premier League. Stołeczny klub pewnie przewodzi tabeli, a po ograniu Liverpoolu morale zawodników wzrosło jeszcze bardziej. Do składu gospodarzy powróci Ashley Young, który nie mógł wystąpić z Manchesterem City i będzie to spore wzmocnienie ekipy Martina O’Neilla. Ancelotti nie będzie mógł skorzystać z usług Michaela Ballacka, który nabawił się urazu podczas eliminacyjnego spotkania z Rosją. Czołową postacią na Villa Park ma być jednak Nicolas Anelka, który trafiał do siatki w trzech swoich ostatnich potyczkach z Aston Villą.
Pozostali przedstawiciele „Wielkiej Czwórki” będą mieć znacznie łatwiejsze przeprawy. Arsenal Londyn podejmie na własnym stadionie Birmingham i tylko katastrofa mogłaby zatrzymać „Kanonierów” przed zainkasowaniem kompletu punktów. Tym bardziej że ostatnimi czasy podopieczni Wengera spisują się bardzo dobrze, o czym świadczy rozgromienie Blackburn aż 6:2. Do składu gospodarzy powróci Manuela Almunia. Wcześniej zastępował go, ze zmiennym szczęściem, młody Vito Mannone. Wbrew wcześniejszym doniesieniom na pewno wystąpi Cesc Fabregas, który w ostatnim meczu zanotował cztery asysty i jedno trafienie.
Echa poprzedniej kolejki
„Czerwone Diabły”, po tym jak w ubiegłej kolejce cudem uratowały remis z Sunderlandem, za punkt honoru wyznaczą sobie triumf w spotkaniu z Boltonem. Man U stracił od początku sezonu już zbyt dużo punktów i jeżeli sir Alex Ferguson nie chce, aby strata do lidera była zbyt duża, musi wygrywać takie potyczki, jak ta z „Kłusakami”. Szkot będzie mieć jednak ogromny ból głowy z zestawieniem ataku. Na pewno nie wystąpi Wayne Rooney, a problemy zdrowotne ma także Dimitar Berbatov. Gotowy na jutrzejszy mecz powinien być jednak Michael Owen. Oprócz tego między słupkami stanie Edvin van der Sar, zastępując niepewnego Bena Fostera.










