Tottenham Hotspur pewnie pokonał w derbowym spotkaniu na Craven Cottage Fulham Londyn 3:0. Bramki zdobywali Sandro oraz dwukrotnie Jermaine Defoe. Co ciekawe, wszystkie gole padły w drugiej połowie meczu.
Drugie już dzisiaj derby Londynu zapowiadały się niezwykle interesująco. Fulham w ostatniej kolejce zremisowało 0:0 z Chelsea, a miało nawet szansę na przywiezienie ze Stamford Bridge trzech punktów. Wcześniej podopiecznym Martina Jola wiodło się przeciętnie, ostatnie zwycięstwo odnieśli 20 października.

W o wiele lepszych nastrojach do meczu podchodzili zawodnicy gości. Tottenham jest w gazie, kilka dni temu ograł Liverpool, a po blamażu 5:2 na Emirates Stadium nie widać już śladu. Mając w składzie niesamowitego Garetha Bale’a, Andre Villas-Boas mógł być spokojny o zdobycie na Craven Cottage przynajmniej jednej bramki.
W ligowej tabeli dużo wyżej znajdował się zespół Tottenhamu. „Spurs” powoli pukają do bram pierwszej czwórki, a chcą z niej wyrzucić będącą w fatalnej formie Chelsea. Z kolei Fulham bez niespodzianki walczy o pewne miejsce w środkowej części tabeli. W ostatnich 14 meczach pomiędzy tymi dwoma zespołami na Craven Cottage sześć razy zwyciężali gospodarze, czterokrotnie padał remis, a cztery razy lepsi okazywali się goście.
Mecz od samego początku układał się po myśli gospodarzy. Piłkarze Martina Jola stwarzali sobie znakomite okazje strzeleckie, ale zawsze brakowało czegoś, aby sytuację zamienić na bramkę. Andre Villas-Boas bardzo szybko musiał dokonać pierwszej zmiany – już w 17. minucie kontuzjowanego Michaela Dawsona z konieczności zastąpił William Gallas. Kilka chwil później sędzia po raz pierwszy musiał sięgnąć po żółty kartonik. Ukarał nim Garetha Bale’a, który chciał nabrać arbitra i nurkując, uzyskać rzut wolny.
W 24. minucie gospodarze nie na żarty zagrozili bramce Tottenhamu, ale znakomicie wychodzącego na pozycję Petricia powstrzymał Hugo Lloris. Niedługo potem trener Fulham również musiał dokonać pierwszej roszady, gdyż grono kontuzjowanych powiększył Sascha Riether. Jego miejsce na boisku zajął Stephen Kelly.

Kolejne minuty upływały, a Tottenham wciąż nie mógł złapać właściwego rytmu. Gospodarze świetnie gasili akcje rywali jeszcze w zarodku, sami stwarzając sobie kolejne dobre okazje. W 41. minucie Mladen Petrić próbował strzału z dystansu, ale piłka po jego uderzeniu przeleciała ponad poprzeczką bramki Llorisa. Dopiero tuż przed końcem pierwszej połowy kibicom Fulham na chwilę stanęły serca – Aaron Lennon przedarł się lewą stroną boiska i dośrodkował piłkę do Bale’a, ale ten przestrzelił w znakomitej sytuacji. Do przerwy kibice nie oglądali więc żadnej bramki.











