W zaległym spotkaniu pierwszej kolejki naszej ligi, Legia pokonała po wyrównanym spotkaniu Cracovię 2:1. „Wojskowi” cieszą się z wygranej, a goście z Krakowa żałują niewykorzystanych sytuacji. Oto kilka pomeczowych wypowiedzi zawodników obu drużyn.
Podopieczni Rafała Ulatowskiego zgodnie podkreślają, że ich zmorą w tym meczu była niewykorzystana liczba sytuacji podbramkowych oraz sędzia, który według nich podjął krzywdzącą dla nich decyzję, dyktując rzut wolny pośredni w doliczonym czasie gry. – Nie wiem, czy Marcin Cabaj rzeczywiście za długo trzymał piłkę, to jednak nie jest istotne. Jeśli by tak było, to powinien otrzymać żółtą kartkę, a Cracovia wznowić grę od bramki. Pierwszy raz w życiu coś takiego widzę, że sędzia gwiżdże rzut wolny pośredni w takiej sytuacji. My powinniśmy ten mecz wygrywać już do przerwy 3:0, bo mieliśmy kilka stuprocentowych sytuacji. Wina leży też po naszej stronie, musimy obejrzeć mecz raz jeszcze i go sobie spokojnie przemyśleć – powiedział Mariusz Sacha. – Boli nas ten wynik. Walczyliśmy do samego końca, ile tylko mieliśmy sił. Wkładaliśmy w ten mecz całe serce. Po raz pierwszy zdarzyła się chyba taka sytuacja, aby w 95. minucie sędzia podyktował rzut wolny pośredni po takiej akcji. Nie wiem, czy było coś takiego kiedykolwiek na świecie. Gdy sędzia kończy mecz i widzimy taki wynik, odechciewa się wszystkiego – dodał Bartłomiej Dudzic.
Nieco bardziej stonowana była wypowiedź Bartosz Ślusarskiego, który nie podkreślał roli sędziego w zwycięstwie Legii. Podobnie jak partnerzy z zespołu mówił o niewykorzystanych sytuacjach, które zemściły się na drużynie „Pasów”. – Stare piłkarskie powiedzenie głosi, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Faktycznie, nasza skuteczność dzisiaj szwankowała, ale my nie przegraliśmy. Należał się nam remis, jednak sędzia odebrał naszej drużynie punkt. Myślę, że byliśmy groźniejsi. To prawda, że Legia częściej utrzymywała się przy piłce, jednak my mogliśmy jeszcze przed przerwą pogrążyć gospodarzy, strzelając im kilka goli – mówił po meczu napastnik Cracovii.
Zgoła odmienne nastroje panowały w drużynie Legii. Piłkarze z Łazienkowskiej podkreślali, jak ważne było dla nich wsparcie kibiców, którzy nie odwrócili się od nich po przegranych derbach Warszawy. Jakub Wawrzyniak odniósł się także do występu Antolovicia, który był krytykowany po ostatnich występach. – Nie myśleliśmy o piątkowym meczu, chociaż zdaję sobie sprawę, że długo będzie nam on wypominany. W dzisiejszym spotkaniu niepotrzebnie skomplikowaliśmy sobie sytuacje. W 3. minucie straciliśmy gola po głupim rzucie karnym. Musieliśmy gonić wynik. Chociaż wygraliśmy, to muszę przyznać, że do poprawy jest gra defensywna. To zadanie dla całego zespołu. Wszyscy pamiętają mnie jako lewego obrońcę, ale po powrocie z Grecji wystąpiłem na tej pozycji jedynie w trzech spotkaniach. Gram tam, gdzie wystawia mnie szkoleniowiec. Mecz z Cracovią pokazał, jak wielką moc mają kibice. To oni nas ponieśli do zwycięstwa. Gdyby nie ich doping, mielibyśmy duże problemy z wywalczeniem korzystnego rezultatu. Mam wobec nich duży szacunek, ponieważ nie dali nam odczuć rozgoryczenia po ostatniej derbowej porażce. Marijan potwierdził, że jest znakomitym bramkarzem i dzisiaj zamknął usta wielu krytykom – powiedział obrońca „Wojskowych”.










