Mecz Korony Kielce ze Śląskiem Wrocław zainaugurował siódmą kolejkę Ekstraklasy. Opiniami o spotkaniu podzielili się z nami trenerzy obu ekip, a także kluczowi zawodnicy spotkania.

Tymczasowy trener Śląska, Paweł Barylski, stwierdził, że jest jeszcze kilka mankamentów w grze jego drużyny. – Standardowo chciałbym podziękować zawodnikom za realizację przedmeczowych założeń, natomiast cały czas mamy problem ze skutecznością. Korona, która nie przegrała od kilku meczów, była bardzo wymagającym przeciwnikiem. Staraliśmy się zagęścić środek pola oraz podejść wyżej z obroną, by zneutralizować Andrzeja Niedzielana. W drugiej połowie straciliśmy bramkę po stałym fragmencie gry, na co uczulałem zawodników. Czegoś nam jeszcze brakuje – może szczęścia, a może koncentracji, by blok defensywny odpowiednio funkcjonował – podsumował szkoleniowiec gości.
Marcin Sasal był zadowolony z korzystnego rezultatu. Szkoleniowiec Korony twierdzi, że styl w jakim „Żółto-krwiści” zdobyli trzy punkty jest nieistotny. – Trzeba się cieszyć, bo przynajmniej przez jeden dzień będziemy na czele tabeli. Ważne, że drużynie, mimo trudnych momentów, udało się wygrać. Przestrzegałem, że Śląsk to drużyna bardzo dobra w ofensywie, w pierwszej połowie stworzyła sobie trzy klarowne sytuacje i tylko dobre interwencje Zbyszka Małkowskiego uratowały nas przed stratą gola. Zdobyta bramka pozwoliła nam uwierzyć w siebie, bo do tego momentu kompletnie nie kleiła nam się gra. Nie potrafiliśmy wymienić dwóch, trzech podań. Śląsk zagrał bardzo dobre spotkanie, był niezwykle zdeterminowany. Mieliśmy dzisiaj słabszy moment, ale sztuką jest w takim słabym momencie wygrać spotkanie. Udowodniliśmy, że nie przypadkowo zdobywa się 14 punktów w siedmiu meczach. Plan minimum już zrealizowaliśmy, jedziemy teraz do Chorzowa, gdzie również powalczymy o jak najlepszy wynik. Nie mam pretensji do Andrzeja Niedzielana. Wszelkie szukanie statystyk i pompowanie balonika przeszkadza nawet tak doświadczonemu zawodnikowi jak Andrzej. Świetną zmianę dał Paweł Kaczmarek i myślę, że każdy to zauważył. Cieszę się z miejsca w tabeli oraz z korzystnego rezultatu, a o stylu gry już pojutrze nikt nie będzie pamiętał – mówił Marcin Sasal.












