Na City of Manchester Stadium podopieczni Roberto Manciniego podjęli beniaminka z Newcastle. Bardzo aktywni gospodarze pokonali przyjezdnych, lecz musieli się sporo napracować. Wszystko zawdzięczają jednak dobrej postawie Johnsona.
Włoski menedżer po raz kolejny ustawił na szpicy najlepszego strzelca klubu z zeszłego sezonu, Carlosa Teveza. Piłki do niego nie były jednak dogrywane tak, jak dotychczas – w większości górą, a raczej po ziemi, na dobieg, co mogło się podobać obserwatorom. Od pierwszej minuty zagrali także Lescott oraz Ben Arfa, jednak występ tego drugiego potrwał zaledwie paręset sekund. Po ostrym wejściu De Jonga musiał on opuścić boisko z podejrzeniem groźnej kontuzji, nawet złamania nogi w kolanie. Reprezentanta Francji zastąpił Routledge.

Pierwszy kwadrans nie należał do najciekawszych, abstrahując w ogóle od tego, że sporo czasu uciekło na udzielaniu pomocy kontuzjowanemu. Między innymi ze względu na ten fakt sędzia Atkinson doliczył na koniec pierwszej połowy pięć minut. Teveza starał się cały czas neutralizować Williamson, któremu raz wychodziło to perfekcyjnie, a raz fatalnie. Świadczy o tym sytuacja z 17. minuty, w której to Boateng posłał świetną piłkę na dobieg do Argentyńczyka, a obrońca Newcastle dopuścił się na nim faulu w polu karnym. Arbiter podyktował „jedenastkę”, którą pewnie egzekwował poszkodowany. Broniący Krul był blisko, piłka zdołała odbić się od jego kolana, lecz uderzenie było na tyle mocne, że ta nie zmieniła znacząco swojej trajektorii i wpadła do siatki.
Równie niestabilny występ przydarzył się również Jamesowi Perchowi. Zawodnik ten w ostatniej kolejce strzelił samobójczą, pechowo zwycięską, bramkę dla Stoke City. Prawy obrońca był całkowicie bezradny wobec Milnera, który przechodził go, jak chciał. Tymczasem reprezentant Anglii często wychodził na czystą pozycję, lecz w decydującym momencie chwila zawahania niejednokrotnie niweczyła akcje. Nieraz również znajdował się on w dobrej sytuacji strzeleckiej, a zamiast podejmować Krula, podawał w kierunku innego napastnika. Newcastle pierwszą konkretną sytuację miało w 23. minucie. Potężny strzał z woleja oddał Coloccini, a zimną krew w świetnym stylu zachował Hart. Minutę-dwie później był już jednak remis. Słaba postawa defensywna Kompany’ego poskutkowała tym, że Belg wybił piłkę wprost pod nogi nadbiegającego Gutierreza. Długowłosy zawodnik nie omieszkał wykorzystać tej okazji i pewnie, potężnie, uderzył pod poprzeczkę. Bramkarz w tym wypadku był bez szans.













