Piast Gliwice remisuje ze Śląskiem Wrocław 0:0. Mecz nie stał na wysokim poziomie. Było dużo walki, ale mało jakości. Wciąż nie wiadomo, kto w tym roku opuści ekstraklasę.
Pogoda w Gliwicach, około sześciu stopni oraz wiatr, dawała nadzieję, że obie drużyny rozegrają dynamiczne spotkanie. Już w 6. minucie zrobiło się gorąco w polu karnym Śląska. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę głową w kierunku bramki Kelemena skierował Hebert. Futbolówka trafiła pod nogi Rubena Jurado, a ten z najbliższej odległości próbował pokonać Mariana Kelemena. Jednak wrocławski golkiper był w tym pojedynku górą. Pierwszy kwadrans gry pokazał, że będzie to wyrównane spotkanie, a oba zespoły stoją na podobnym poziomie. W 20. minucie ponownie Piast mógł wyjść na prowadzenie. Znakomita akcja gliwiczan zakończyła się dośrodkowaniem Klepczyńskiego do dobrze ustawionego w polu karnym Jurado. Po bardzo ładnym strzale Hiszpana piłka znalazła się w siatce wrocławian, jednak sędzia słusznie wskazał pozycję spaloną.

Kilka minut później akcja przeniosła się już na drugą stronę boiska. Rzut wolny Śląska, Mila zostawił piłkę Dudu, a Brazylijczyk uderzył po ziemi w kierunku słupków strzeżonych przez Dariusza Trelę. Futbolówka odbiła się jeszcze od obrońców Piasta, a piłkę z kłopotami złapał gliwicki golkiper. Wraz z upływem czasu nie wzrastała jednak jakość spotkania. Obie drużyny skupiły się na wybijaniu piłki, a najgroźniejsze sytuacje powstawały po stałych fragmentach gry. Wrocławianie mieli wyraźne kłopoty z powstrzymaniem hiszpańskiego napastnika Piasta. Jurado brał udział praktycznie w każdej akcji gliwiczan, stwarzając ciągłe zagrożenie pod bramką Kelemena.
Końcówka pierwszej połowy zrobiła się niespodziewanie dużo ciekawsza niż reszta meczu. Najpierw w polu karnym Piasta padł pociągany za rękę Flavio Paixao, a sędzia Borski spokojnie mógł wskazać na jedenasty metr. Potem doskonałe okazje zmarnowali jeszcze Łukasz Hanzel oraz Adam Kokoszka. Najlepszą sytuację miał jednak Marco Paixao. Portugalczyk dostał znakomite dośrodkowanie od Pawła Zielińskiego, ale z kilku metrów fatalnie uderzył głową obok słupka bramki Treli.

Druga połowa zaczęła się lepiej dla gości. Już w 52. minucie Sebastian Mila mógł wyprowadzić swoją drużynę na prowadzenie. Indywidualną akcją popisał się Paweł Zieliński, który dośrodkował po ziemi w pole karne, a tam niepilnowany przez nikogo Mila uderzył na bramkę Piasta. Piłka po rykoszecie poleciała jednak wysoko nad poprzeczką. W 68. minucie miał miejsce kluczowy moment spotkania. Obrońca Piasta, Horvath, faulował wychodzącego na czystą pozycję Roberta Picha, a sędzia Borski bez wahania pokazał mu czerwoną kartkę. Śląsk mógł wykorzystać swoją przewagę już w następnej sytuacji. Wrocławianie zaprezentowali nowy pomysł na wykonanie rzutu wolnego, po którym sam na sam z Trelą znalazł się Flavio Paixao. Portugalczyk strzelił jednak prosto w bramkarza.











