Aston Villa po dramatycznym meczu z Evertonem szczęśliwie wygrywa na własnym boisku. Gol Luka Younga z początku spotkania okazał się zwycięski.
Piłkarze Aston Villi w czwartek pożegnali się z europejskimi pucharami, a tydzień temu w upokarzającym stylu ulegli beniaminkowi Newcastle United aż 0:6. Również piłkarze Evertonu nie najlepiej rozpoczęli ten sezon. W dwóch meczach z niezbyt wymagającymi przeciwnikami zdobyli zaledwie jeden punkt. Obu ekipom zwycięstwo w tym spotkaniu jest bardzo potrzebne, aby się przełamać.
Kibice na Villa Park na pierwszego gola nie musieli długo czekać. Już w 9. minucie ładną akcję gospodarzy precyzyjnym trafieniem zakończył Luke Young. Po straceniu gola napór Evertonu stanowczo zwiększył się. Dwukrotnie próbował strzelać Mikel Arteta, a w 18. minucie kapitalnie przymierzył Pienaar, ale piłka trafiła w poprzeczkę. Pod koniec połowy podobnym strzałem próbował Rodwell, lecz nie mógł on zagrozić bramce Brada Friedela. Piłkarze Evertonu lepiej rozpoczęli to spotkanie, ale to Aston Villa po zaledwie jednej sytuacji bramkowej zdobyła gola.
Po przespanej pierwszej połowie „The Villans” lepiej rozpoczęli drugą część meczu. Po dośrodkowaniu Albrightona główkował Carew, chwilę później z daleka uderzał Ashley Young. Obie sytuacje efektownie wybronił Tim Howard. Everton rozkręcał się w miarę upływu czasu a tempo spotkania wyraźnie wzrosło. Chcąc poprawić skuteczność swoich podopiecznych David Moyes wprowadził na boisko Louisa Saha. Chwilę później świetną interwencją popisał się drugi amerykański bramkarz Brad Friedel, po strzale z bliska Louisa Saha. Po długim okresie podejmowania gości na swojej połowie Aston Villa stworzyła ładną zespołową akcje i powinno być 2:0 ale Albrightom źle trafił w piłkę i fatalnie przestrzelił. Everton szybko ruszył do ataku i akcje toczyły się tylko na połowie gospodarzy ale silny opór skutecznie odpierali piłkarze Kevina McDonalda. Jeszcze w doliczonym czasie gry kolejną znakomite okazje do wyrównania miał Saha ale w bramce czuwał bezbłędnie grający w tym meczu Brat Friedel.










