Dziesiąta, jubileuszowa kolejka Bundesligi upłynie nam pod znakiem następnych w historii Revierderby, czyli derbów Westfalii. Starcie Borussii Dortmund z Schalke Gelsenkirchen zawsze miało znaczenie dla kibiców, ale tym razem chodzi o coś więcej niż tylko prestiż.
W tę sobotę czas w Gelsenkirchen zatrzyma się na co najmniej dwie godziny, a wszyscy kibice zgromadzeni nie tylko na stadionie wstrzymają oddech. Derby Westfalii, Revierderby czy też derby Zagłębia Ruhry, czyli po prostu pojedynek BVB z ekipą z Gelsenkirchen. Derby Zagłębia Ruhry dla kibiców Schalke 04 i Borussii Dortmund zawsze były wyjątkowe, jednak w tym roku dla fanów tych pierwszych mają dodatkowy wydźwięk. „Die Knappen” po fatalnym starcie powoli zaczynają się odbudowywać i nadrabiać straty do przodującej trójki. Ten sezon dla „Górników” miał być przełomem, jednak rozpoczął się od wielkiej klapy. Strata ośmiu oczek do trzeciego Bayeru Leverkusen nie jest co prawda wielka, ale z tak grającymi „Aptekarzami” może być trudna do nadrobienia. To zdecydowanie nie łączy się z marzeniami o podium dla Gelsenkirchen.
Tomasz Hajto (fot. Hanna Urbaniak / iGol.pl)
Kibice Schalke mają nadzieję, że nie najlepszy start rozgrywek 2013/2014 zostanie im osłodzony w starciu wzbudzającym dreszcze w całym kraju. Co roku mówi się nie tylko o wyniku na stadionie, ale również o liczbie rannych, którzy trafiają do szpitala po walkach pseudokibiców obu drużyn. Z roku na rok wierzymy, że tym razem będzie inaczej, jednak po starciu na Veltins Arena to fani przywdziewające żółto-czarne barwy powinni mieć więcej powodów do radości, co nie wróży zbyt dobrze.
Borussia Dortmund przyzwoicie prezentuje się na wszystkich trzech frontach, natomiast Schalke już nie za bardzo. „Borussen” znajdują się obecnie na zwycięskiej fali, jednak wciąż mają coś do udowodnienia. Zwycięstwo nad Hannoverem 96 przyszło w wielkich męczarniach. Dużo lepiej nie wypadł mecz z Arsenalem, który był zwyczajnie nudny i nie porwał kibiców z Signal Iduna Park. Podopieczni Juergena Kloppa będą musieli zrobić dosłownie wszystko, aby udowodnić, że ostatnie zwycięstwa nie były dziełem przypadku. Najlepiej wygrać najbliższe spotkanie dużą różnicą bramek, na co po cichu w Dortmundzie się liczy. Rozgromienie słabiej prezentującego się przeciwnika byłoby przecież znakomitym impulsem przed zbliżającym się sporymi krokami prestiżowym meczem z Bayernem Monachium. W BVB nikt jednak nie myśli o zlekceważeniu przeciwnika. Takie spotkania żądzą się swoimi prawami i każdy stara się w nich wypaść jak najlepiej: – Derby nigdy nie tracą na swojej unikatowości – mówi Juergen Klopp. – Byliśmy cieniem samych siebie. Potrzeba zadośćuczynienia jest bardzo silna – dodaje ten sam trener, zapytany o porażkę „Żółto-czarnych” z Schalke w ostatnim ligowym spotkaniu.
Z polsko-niemieckiego obozu w Dortmundzie napływają do nas pozytywne wiadomości. Do treningów powoli wracają kolejni piłkarze, którzy kontuzjowani pauzowali przez dłuższy okres czasu. Sebastian Kehl, Ilkay Guendogan i, co ważne dla fanów znad Wisły, Łukasz Piszczek wracają do swojej poprzedniej dyspozycji. Istotne dla kibiców „Niebieskich” jest, że na Revierderby żaden z nich nie powinien być gotowy: – Jeśli nic się nie wydarzy, wrócę do treningów z drużyną po derbach Westfalii – powiedział kapitan BVB.
Kolorowo nie jest także na Veltins Arena, gdzie wszyscy są świadomi, że łatwo nie będzie. Do tego dochodzą również różne czynniki pozasportowe. Jeden z nich stanowią m.in. kontuzje. Niepokojące wiadomości napływają w kwestii Marco Hoegera, który opuścił boisko w Brunszwiku już w 36. minucie spotkania. Okazuje się, że piłkarz z głowy ma nie tylko derby, ale również najprawdopodobniej cały sezon – uraz więzadeł w kolanie zapowiada, że czeka go długa rehabilitacja. Żadne obrażenia nie mogą jednak zdekoncentrować piłkarzy, którzy o 15:30 w sobotę wybiegną na murawę stadionu: – Musimy być skupieni od początku meczu z Dortmundem. W derbach wszystko opiera się na psychice i nastawieniu zawodników do spotkania – mówi Jens Keller, szkoleniowiec gospodarzy. W ostatnich dniach dużo pracy musieli mieć klubowi psycholodzy. W głowach zawodników wciąż pozostaje przykra porażka z europejskiego parkietu, gdzie dali się zdominować przez londyńską Chelsea.
Na koniec garść informacji o tym, czemu te derby wywołują w kibicach aż takie emocje. Na ten temat z Bundesliga.com rozmawiał Tomasz Hajto, były obrońca Schalke: – To są mecze o prymat, które mają swoją specyfikę. Kibice na te spotkania szykują się miesiącami, wygrana z odwiecznym rywalem jest dla nich cenniejsza. Na te mecze fani przygotowują specjalne oprawy. Każdy chce udowodnić, że lepiej wspiera swój zespół od sąsiada. Słynny Hiszpan Raul nie mógł nadziwić się temu, co dzieje się wokół Schalke. Często powtarzał, że kibicowanie im to w zasadzie religia, że ma to większy wymiar niż wspieranie „Królewskich”. Defensorowi trudno jednak ocenić, co może wydarzyć się na Veltins Arena. Polak nigdy nie zaznał smaku porażki z Borussią Dortmund: – Mieliśmy na nich patent, nie byli w stanie z nami wygrać. Czy dla polskiego piłkarza liczy się to, że w BVB grają jego rodacy? – Nawet jak w Borussii będzie 40 naszych piłkarzy, to i tak w derbach Zagłębia Ruhry moje serce będzie za Schalke.
Za kim będą wasze serca w tym spotkaniu? Nie wiemy. Możemy jednak zagwarantować, że poświęcenia dwóch godzin na obejrzenie 143. derbów Westfalii nie będziecie żałować.
W cieniu wielkiego spotkania na Veltins Arena czekają nas nie mniejsze emocje na kilku innych stadionach. Interesująco może być chociażby na Allianz Arenie w Monachium, gdzie „Bawarczycy” podejmą rewelację tego sezonu – Herthę Berlin. Stołeczna drużyna dość niespodziewanie plasuje się tuż za podium i ma prawo realnie marzyć o europejskich pucharach. W mekce Oktober Fest o awansie do Champions League nie myśli – ich awans tam jest wręcz pewny.
Skupmy się na „Niebiesko-białej” ekipie. Kto może zagrozić etatowemu golkiperowi Bayernu Monachium, Manuelowi Neuerowi? W poprzednim sezonie odpowiedź była pewna: niewielu. Znakomita postawa bramkarza i całej defensywy przyczyniła się do tego, że monachijczycy mieli najlepszą obronę w Bundeslidze. W tych rozgrywkach jest podobnie, jednak wydawać się może, że cała formacja odpowiadająca za bronienie swojej siatki gra z nieco większą nonszalancją, dużo łatwiej wypracować sobie okazję pod jej „szesnastką” niż rok temu. Podopieczni Josa Luhukaya będą musieli wykorzystać przydarzające się okazje do pokonania bramkarza reprezentacji Niemiec, o co powinien martwić się Adrian Ramos. Kolumbijczyk jest zdecydowaną rewelacją sezonu 2013/2014. Strzelając cztery gole, walnie przyczynił się do obecnej pozycji swojej ekipy i wydawać się może, że to tylko on jest w stanie pokonać będącego w wysokiej formie Neuera.
Kiedy wygrać z Bayernem jeśli nie teraz? – zdają się pytać niemieccy przeciwnicy „Bawarczyków”. Moment jest idealny. Podopieczni Pepa Guardioli są lekko osłabieni. Z gry wypadli: Dante, Shaqiri i Thiago, którzy robili różnicę na murawie za każdym razem, gdy tylko się na niej znajdowali. Pamiętajmy jednak, że mecz odbędzie się na Allianz Arenie – twierdzy zdobytej przez niewielu.
Przypuszczalne składy:
Bayern Monachium: Neuer – Lahm, van Buyten, Boateng, Alaba – Schweinsteiger – Robben, Kroos, Mueller, Ribery – Mandzukić.
Hertha Berlin: Kraft – Pekarik, Lustenberger, Langkamp, van der Bergh – Hosogai, Cigerci – Allaugi, Skjelbred, Ben-Hatira – Ramos.
Trzecie najciekawsze starcie dziesiątej kolejki Bundesligi to spotkanie Bayeru Leverkusen z Augsburgiem. Również ten pojedynek będzie gratką dla polskich kibiców, którzy mogą wybrać się na ten mecz, jeśli nie chcą oglądać kolejnych popisów Roberta Lewandowskiego i spółki. Na boisko mają szansę wybiec Sebastian Boenisch i Arkadiusz Milik, jednak obecność na placu gry tego drugiego budzić może duże wątpliwości, a młody napastnik może wbiec najwyżej na kilka minut. Specjaliści serwisu „Kicker” przewidują, że Polak występ rozpocznie na ławce rezerwowych.
Sami Hyypia nie może narzekać na problemy kadrowe. Nikt nie pauzuje za kartki, a kontuzjowani są jedynie Lomb, Stafylidis i Oeztunali. Żaden z nich nie miał jednak większych szans na wejście na murawę nawet w drugiej połowie. W nieco gorszej sytuacji stoi Markus Weinzierl. Szkoleniowiec Augsburga nie może skorzystać z Geliosa, Bobadilli i Vlachodimosa, którzy narzekają na urazy. Ponadto za kartki pauzować będą Ostrzolek i Verhaegh. To strata tych dwóch piłkarzy najbardziej boli kibiców drużyny. W tym meczu wystąpi jeszcze Moravek, jednak Czech musi uważać. Ma już cztery żółte kartki na koncie, a ewentualne kolejne upomnienie będzie skutkowało jego nieobecnością w kolejnym spotkaniu.
Obie drużyny są w zupełnie odmiennych nastrojach. Augsburg znajduje się w drugiej części tabeli, a Bayer podbija europejskie salony. Zwycięstwo 4:0 nad Szachtarem Donieck powinno ponieść drużynę „Aptekarzy” do znacznie lepszych wyników w Bundeslidze. Jeśli piłkarze z BayArena przełożą swoją znakomitą grę na lokalne podwórko, to trzy punkty w meczu z Augsburgiem do zwycięstwa będą mieli pewne.
Sercem I duchem za Schalke. Mam nadzieje ze ta
sztuczna fala na bvb w polsce sie wkrotce skonczy.
Tak sie leczy kompleksy?? Czy niemcy sie napinaja z
„niemieckim arsenalem”, „niemieckim Lazio” czy inna
druzyna gdzie graja niemcy? Zalosne to jest, a to
wszystko wina mediow
~
~Biker
Obydwa kluby i ich kibice tak bardzo sie nie lubia ,
ze jeden z graczy Borussi Dortmund powiedzial , ze
jakby jego syn bylby kibicem Schalke 04 to oddalby go
do Domu Dziecka….