No i się zaczęło, panie Smuda. Już tylko 159 dni do Euro 2012. Wszyscy w sylwestra, jeśli nie publicznie, to w myślach, sobie rozważali, czy naprawdę nasza reprezentacja jest w stanie wyjść z grupy. Czesi przyjadą tu jak po swoje, ze swoim browarem itp. itd. Grecy w dobie kryzysu nie mają nic do stracenia, a Rosjanie, jak to Rosjanie, mają mocne głowy. Jednak my mamy lidera z Biedronki, no i rzecz jasna Roberta Lewandowskiego, musi zatem być dobrze.
Niby jeszcze się ta nasza kadra nie wykreowała. A jednak każdy z osobna wierzy w sukces. Poważnie – pytałem osobiście wśród ludzi na ulicy i tak mi wyszło. Możecie wierzyć lub nie, ale optymizm w narodzie jest, i to wielki. Dla formalności dodam, że sonda była przeprowadzana kilka dni przed sylwestrem i nikt pod wpływem napojów wyskokowych jeszcze nie był – przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Ale mniejsza z tym.

Euro niebawem. W związku z tym Wy, drodzy czytelnicy, jak sądzicie – uda się czy się nie uda? Czytaliście już dużo o tej imprezie na łamach serwisu iGol.pl, więc macie pewnie swoje spostrzeżenia. Ja osobiście muszę Wam przyznać, że sukces, czyli wyjście z grupy, jest możliwy. Czechów jesteśmy w stanie pokonać. Rosjanie zrobili błąd, że lekką ręką pozbyli się Guusa Hiddinka. Natomiast Grecy to drużyna, która dobrze się czuje, jeśli gra z kimś, kto lubi atakować, wtedy oni niwelują wszelkie pozytywy u rywali, tworząc autobus pod swoją bramką. A że my najlepiej czujemy się w kontrze, to o wynik jestem spokojny.
W bramce pewniakiem jest Wojciech Szczęsny. Ale czy też macie takie wrażenie, że jak na razie drugiego bramkarza nie mamy? Według mnie ktoś taki jak Artur Boruc musi po prostu być w kadrze. I pal licho to winko, co mu się przytrafiło. Pan Zdzisiu też wypił, a jednak nikt nie miał mu tego za złe. Nauczmy się wybaczać, panie selekcjonerze. Jesteśmy dorosłymi ludźmi i nie ma co się zachowywać jak rozkapryszone dziecko, któremu ktoś zwędził misia. I nawet gdyby to miał być miś serca lub rozumu z reklamy TP. Mam nadzieję, że weźmie się Pan w garść i zrobi coś dla dobra futbolu.

W defensywie też nie jest zbyt dobrze. Perquis to nie Thiago Silva czy John Terry, nie oszukujmy się. To zawodnik, który jest na tym samym poziomie co Kamil Glik i Arek Głowacki. A jeśli jest na tym samym poziomie, to niby dlaczego brać kogoś, kto ma z Polską tyle wspólnego co grupa najpopularniejszego operatora telekomunikacyjnego w Polsce? Nie lepiej wziąć pod uwagę takich piłkarzy jak Michał Żewłakow czy Mirosław Sznaucner? Nie mówię, żeby tego drugiego powoływać, ale można mu się przyjrzeć, obejrzeć parę jego meczów. Teraz może być to o tyle prostsze, że wielce prawdopodobny jest jego powrót do któregoś z polskich klubów. Piłkarz Paolu Saloniki w obecnym sezonie rozegrał sześć spotkań w greckiej Super League oraz dwa mecze w europejskich pucharach. Warto przypomnieć, że jest jeszcze ktoś taki jak Piotr Brożek, który został całkowicie odsunięty na boczny tor, on także powinien otrzymać szansę. Ostatni mecz w kadrze rozegrał jeszcze pod dowództwem Franciszka Smudy z Singapurem.











