Manchester United w iście mistrzowskim stylu rozpoczął sezon 2013/2014. Podopieczni Davida Moyesa aż 4:1 pokonali na wyjeździe Swansea. Łupem bramkowym podzielili się po równo Robin van Persie i Danny Welbeck, a dla gospodarzy jedyną bramkę zdobył Wilfried Bony.
Z większą werwą zaczęli gospodarze. Naciskali mistrzów bardzo mocno, ale ich próby na nic się nie zdały. I tak w 9. minucie swój kunszt po raz pierwszy musiał pokazać Michel Vorm, broniąc we wspaniałym stylu strzał Phila Jonesa. Chwilę później prosto w holenderskiego bramkarza główkował van Persie. Następnie dwie szanse w krótkim odstępie czasu miał Giggs, jednak najpierw uprzedził go Williams, a później Walijczyk przestrzelił.

W końcu w 19. minucie piłka znalazła się w siatce. Gola strzelił Michu, ale sędzia go nie uznał, bo chwilę wcześniej Dyer był na spalonym. To jednak ożywiło gospodarzy i chwilę później Hiszpan znowu próbował pokonać de Geę po świetnej akcji Shelveya, ale bramkarz okazał się w tej sytuacji lepszy, a dobitka napastnika była już niecelna.
Między 34. a 36. minutą mecz praktycznie się rozstrzygnął. Najpierw po składnej akcji Giggs zagrał wysoko w pole karne, gdzie van Persie przyjął piłkę na klatkę piersiową, a następnie niczym wytrawny karateka strzelił prawą nogą do siatki. 120 sekund później goście przeprowadzili kolejną szybką akcję. Po dośrodkowaniu z lewej strony van Persie przedłużył głową do Valencii, który z prawej strony wyłożył piłkę Welbeckowi, a ten wbił ją do siatki. Dwa szybkie ciosy ugodziły skutecznie gospodarzy, którzy nie podnieśli się do przerwy.
Po zmianie stron na boisku zameldował się nowy nabytek Swansea, Wilfried Bony. Jednak nadal w szeregach gospodarzy błyszczał Michu. W 50. minucie zmusił de Geę do interwencji dobrym strzałem z 25 metrów. Hiszpan znów poradził sobie bez zarzutu i choć miał problemy, to obronił. Chwilę później de Gea uprzedził Michu, który znalazł się w dobrej sytuacji po zagraniu głową Bony’ego. Tymczasem po drugiej stronie w 60. minucie świetną okazję miał van Persie. Wystarczyło długie wybicie i przedłużenie piłki głową, by Holender stanął oko w oko z Vormem. Miał czas, piłka odbijała się po ziemi, ale król strzelców tym razem chybił.
Sekundy później na boisku zjawił się Wayne Rooney, zastępując Giggsa. Pierwsze, co zrobił, to zepsucie dobrze zapowiadającej się kontry przez spalonego. W 68. minucie Evra znalazł się po rzucie rożnym w polu karnym, strzelił nie do obrony, ale piłkę z linii wybił Jose Canas. W odpowiedzi minimalnie przestrzelił Rangel. A w 72. minucie United przypieczętowali zwycięstwo. Rooney zagrał do van Persiego, który przejął piłkę, pobiegł z nią kilkanaście metrów, ograł obrońcę i strzelił pod poprzeczkę. W ten sposób pięknie podsumował swój dzisiejszy występ.










