Manchester United odniósł pierwsze zwycięstwo ligowe w sezonie, pokonując Fulham. Nie było jednak łatwo, bo wicemistrzowie Anglii wygrali tylko 3:2. Gole zdobyli jednak cztery, bo oprócz trafień van Persiego, Kagawy i Rafaela do własnej siatki trafił Vidić. Natomiast jedyną bramkę dla gości zdobył Duff.
Manchester przegrał swoje pierwsze ligowe spotkanie, więc dzisiaj nie było zmiłuj, „Czerwone Diabły” musiały wygrać. Pomóc miał w tym Robin van Persie, który zastąpił w pierwszym składzie Wayne’a Rooneya i grał jako jedyny napastnik, natomiast za jego plecami czaił się inny nowy nabytek – Shinji Kagawa. Na prawą obronę wrócił Rafael, co pozwoliło na przesunięcie Valencii do przodu, na skrzydło.
Zaczęło się jednak nie tak, jak wszyscy tego oczekiwali. Rzut wolny z lewej strony wykonywał Bryan Ruiz, a w polu karnym znalazł się niepilnowany Damien Duff i strzałem w dolny róg bramki dał gościom niespodziewane prowadzenie. To jednak tylko oznaczało dla przyjezdnych podwójny, a nawet potrójny wysiłek w defensywie, bo „Red Devils” od razu rzucili się do odrabiania strat.
Bili głową w mur bardzo krótko, bo już w 10. minucie zaczął się spłacać van Persie. I to w jakim stylu! Evra dośrodkował z lewej strony, a Holender wyprzedził wszystkich obrońców i z woleja, po odbiciu się piłki od ziemi, uderzył w samo okienko. Wspaniała bramka!
Oczywiście remis byłby dla gospodarzy niczym porażka, więc nadal atakowali. Gra się nieco uspokoiła i nie było aż tylu okazji. Dla gości jedną zmarnował Kacanikilić, a wśród miejscowych nie mogli się wstrzelić ani Kagawa, ani Young, ani Valencia. Szczególnie blisko był ten ostatni, bo po jego uderzeniu z 30. minuty piłka niewiele minęła słupek. Tymczasem David de Gea pokazał swojemu rodakowi, Victorowi Valdesowi, jak powinno się ogrywać naciskających napastników, kiedy w piękny sposób przedryblował Petricia.
W 35. minucie swoje konto w barwach nowego klubu w oficjalnych meczach otworzył Kagawa. Dla odmiany nie był to piękny, ale bardzo łatwy do zdobycia gol. Po rzucie rożnym goście wybili piłkę, do której dopadł Cleverley i mocno uderzył na bramkę. Schwarzer nie zdołał złapać futbolówki i odbił ją wprost pod nogi Kagawy, który bez trudu wbił ją do siatki. Błąd popełnił też Sascha Riether, który gdyby nieco żwawiej wyszedł do przodu, zostawiłby Japończyka na spalonym.
Chwilę później piłka znowu znalazła się w siatce, kiedy po pięknej akcji Kagawy, jego strzale w słupek i jeszcze jednej obronionej dobitce, wbił ją tam Rafael. Bramka jednak nie została uznana, bo Brazylijczyk był na spalonym. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze i chwilę później Da Silva już wpisał się na listę strzelców. Znowu po rzucie rożnym obrońcy Fulham wybili za krótko, piłkę przejął Valencia i dośrodkował na długi słupek do Younga. Anglik dośrodkował raz jeszcze, a niepilnowany Rafael z bliska głową podwyższył prowadzenie gospodarzy.
Jeszcze przed przerwą goście mogli złapać kontakt z przeciwnikiem, jednak świetnie spisał się de Gea. Najpierw Hiszpan odbił strzał Duffa, a następnie uderzenie Petricia, po którym futbolówka odbiła się od jego nóg i trafiła w poprzeczkę. Ostatecznie na przerwę zespoły schodziły przy wyniku 3:1 dla MU.










