Po przymusowym pit-stopie w postaci przerwy na eliminacje mistrzostw świata najlepsza liga świata ponownie nabiera tempa. W 4. kolejce z całą pewnością nie zabraknie emocji, walki i batalii na najwyższym światowym poziomie. Prowadzący w wyścigu o prymat w Anglii zechcą powiększyć przewagę nad resztą stawki, grupa pościgowa zamierza im to uniemożliwić, a futbolowe kopciuszki chcą pokrzyżować szyki jednym i drugim. Najciekawiej zdaje się zapowiadać potyczka, której poziom negatywnych emocji już teraz niebezpiecznie szybuje w kierunku stratosfery, a więc starcie Queens Park Rangers z liderem rozgrywek, Chelsea Londyn.
W sobotę zostanie rozegranych osiem spotkań, z czego na pierwszy plan wybijają się dwa mecze – Arsenalu z Southamptonem i wspomnianego QPR z Chelsea. Na Loftus Road będzie gorąco nie tylko z powodu futbolowych emocji, ale przede wszystkim w związku z ciągnącym się konfliktem na linii Anton Ferdinand – John Terry. Orzeczona przez angielski wymiar sprawiedliwości niewinność stopera Chelsea w żaden sposób nie zadowoliła młodszego Ferdinanda i ten nie zamierza udawać, że jest inaczej. Defensor już zapowiedział, że podczas tradycyjnego powitania obu drużyn nie poda ręki ani Terry’emu, ani Ashleyowi Cole’owi, który w gorejącym konflikcie opowiedział się po stronie swojego kolegi z drużyny. Warto zauważyć, że podczas poprzedniego starcia obu drużyn FA zdecydowała się anulować tę symboliczną wymianę przedmeczowych uprzejmości, właśnie w związku z obawami o tego typu kontrowersje, jednak tym razem angielski związek piłki nożnej nie znalazł powodów do podjęcia takiej samej decyzji. Swoje trzy grosze dorzuciły władze Chelsea, apelując do swoich fanów o niezbędny szacunek dla przeciwnika. Oliwy do ognia dolewa wspomnienie poprzedniego, październikowego starcia pomiędzy tymi zespołami na Loftus Road, gdy QPR w kontrowersyjnych okolicznościach ograł „The Blues”. Wówczas – poza słowną utarczką między Terrym a Ferdinandem – mogliśmy zobaczyć dwie czerwone kartki i przede wszystkim problematyczny rzut karny, zapewniający gospodarzom trzy punkty.

Ze względu na niepospolite pozaboiskowe emocje na dalszy plan schodzi rywalizacja czysto sportowa, a i tu jest bardzo ciekawie. Queens Park w przerwie letniej zasiliło aż dwunastu zawodników, z czego kilka nazwisk jest bez wątpienia znaczących. Park Ji Sung, Fabio, Stephan M’Bia czy Esteban Granero to zawodnicy o uznanej renomie, wznoszący ekipę z Loftus Road na wyższy poziom futbolowego wtajemniczenia. Niestety dla dla fanów QPR, ekipa Marka Hughesa w nowy sezon weszła fatalnie, zdobywając jak dotąd zaledwie jeden punkt i tracąc w trzech meczach dziewięć bramek – w związku z tym okupuje przedostatnie miejsce w tabeli. Czas działa na korzyść walijskiego szkoleniowca, jednak dopiero jutro przekonamy się, czy reprezentacyjna przerwa wystarczyła do większego skonsolidowania mało zgranego zespołu.















