Wynikiem 1:1 zakończyło się spotkanie otwierające 10. kolejkę angielskiej Premiership. Wolverhampton Wonderers podzieliło się punktami z lokalnym rywalem – Aston Villą Birmingham.
Mecz rozgrywany był na niskim poziomie, a okazji podbramkowych było jak na lekarstwo. Goście najgroźniejsze sytuacje stwarzali sobie za sprawą Gabriela Agbonlahora, jednak przez większą część czasu pudłował on niemiłosiernie. Dopiero w 78. minucie, otrzymawszy podanie od Emile’a Heskeya, pokonał bramkarza Wolves.
Prowadzenie Aston Villi trwało tylko cztery minuty, bowiem wtedy Kingleya w polu karnym powalił Steve Sidwell, a rzut karny na bramkę zamienił najlepszy snajper gospodarzy – Sylvan Ebanks-Blake.
Remis w tym spotkaniu jest sprawiedliwy dla obu stron. „The Villans” mogą jednak czuć się zawiedzeni, gdyż to oni byli stawiani w roli faworyta przed rozpoczęciem zawodów. Niestety w ekipie Martina O’Neilla szwankowała cała druga linia, przez co napastnicy nie mieli wystarczająco okazji.










