Wolverhampton pokonał Sunderland rezultatem 2:1. Tym samym wynikiem zakończyła się rywalizacja Boltonu Wanderers z Birmingham City.
Wolverhampton – Sunderland
Trudno było przed meczem wskazać faworyta w rywalizacji Wolverhampton i Sunderlandu. W tabeli wyżej znajdowali się goście, ale ich przewaga nad dzisiejszymi przeciwnikami nie była zbyt wysoka. Duże znaczenie miała determinacja obu zespołów, gdyż zarówno jedni jak i drudzy nie grali już o nic.
Początek meczu obfitował w emocje. Najpierw Darren Bent spudłował w niezłej sytuacji. Chwilę później było już 1:0. Młody Fraizer Campbell przedostał się w okolice pola karnego i świetnie wystawił piłkę Kenwyne Jonesowi, a dobrze radzący sobie w tym sezonie snajper, skrupulatnie wykorzystał okazję. Gospodarze nie załamali się. Po dwóch minutach sędzia podyktował rzut karny. Egzekutorem został Kevin Doyle, który znakomicie wywiązał się ze swojego zadania i wyrównał.
Po intensywnym początku, tempo wyraźnie zwolniło. Obie ekipy raziły nieskutecznością i brakiem dokładności, przez długie fragmenty nie stwarzając żadnej okazji do zdobycia bramki, głównie próbując strzałów z odległości. Piłkarze ożywili się dopiero na początku drugiej połowy
Wtedy to Kenwyne Jones znalazł się w dogodnej sytuacji, lecz najwyraźniej tego dnia miał rozregulowany celownik i przestrzelił. Chwilę później uderzył Steed Malbranque, ale i on nie zdobył gola. Niestety dalej kibice mogli podziwiać już tylko powtórkę z pierwszej połowy – po intensywnym początku nastąpiły długie fragmenty, w których na murawie nie działo się nic ciekawego.
Marazm został przerwany w 78. minucie. Ronald Zubar celnie podał do Adlenego Guedioury, a ten strzelił na tyle skutecznie, że piłka przekroczyła linie bramkową. Gol zdecydował o rezultacie spotkania.
Bolton – Birmingham City
W innym dzisiejszym spotkaniu, walczący niemal do końca o utrzymanie (z pozytywnym skutkiem) Bolton Wanderers podejmował na własnym stadionie Birmingham City. Goście praktycznie cały sezon spędzili w środkowych rejonach tabeli, nie martwiąc się o pozostanie w Premiership. Mógł to być argument do wskazania ich w roli faworytów.
Potwierdziło to się w 3. minucie, gdy groźnej sytuacji nie wykorzystał Michel. Niezły początek nie przełożył się jednak na dalsze fragmenty. Kibice mogli być zawiedzeni postawą obu zespołów, które z rzadka zbliżały się w okolice pola karnego. W 18. minucie strzału spróbował Matthew Taylor, ale nie trafił w bramkę.
W 29. minucie bardzo bliski szczęścia był Lee Bowyer. Piłka po jego strzale spoczęła na słupku i ostatecznie nie znalazła miejsca w siatce. Chwilę później było już 1:0 dla Boltonu. Vladimir Weiss przedarł się skrzydłem i podał do Kevina Davisa, a ten zdobył gola. To bardzo zdenerwowało przyjezdnych, gdyż w krótkim odstępie trójka ich zawodników obejrzała żółte kartoniki.
Po przerwie wciąż dominowali gospodarze. Zaowocowało to niezłymi uderzeniami Davisa i Taylora, ale druga bramka padła dopiero po strzale Ivana Klasnicia. Po raz kolejny bardzo dobrym podaniem popisał się młody reprezentant Słowenii, Vladimir Weiss.










