W ostatnim meczu 5. kolejki Bundesligi VfL Wolfsburg pokonał na własnym terenie Schalke Gelsenkirchen 2:1. Wynik meczu otworzył Raul, ale dwie bramki Mandżukicia przesądziły o stanie rywalizacji na korzyść gospodarzy.
Ostatni mecz tej rundy spotkań Bundesligi był nie lada gratką dla sympatyków niemieckiego futbolu. Naprzeciw siebie stanęły bowiem drużyny VfL Wolfsburg i Schalke Gelsenkirchen. Kluby o jakże podobnym, ogromnym potencjale i jakże różnej umiejętności wykorzystywania go. Po przyjściu Feliksa Magatha „Wilki” miały odbić się od dna i walczyć o tytuł, ale wciąż pozostają w dole tabeli. Co ciekawe, niemiecki szkoleniowiec poprzednio pracował w Schalke, które zostawiał w nie najlepszej dyspozycji. Teraz ekipa z Gelsenkirchen, odmieniona przez Rangnicka, siedzi w czubie tabeli.
Początek spotkania był bardzo niemrawy. Zawodnicy obu zespołów kurczowo trzymali się swoich pozycji, jakby ani na chwilę nie chcieli zejść z wytyczonej przed spotkaniem przez trenera ścieżki. Kibice mogli ożywić się w 11. minucie, gdy usłyszeli gwizdek arbitra. Ale szybko mogli poczuć się zawiedzeni, bo to tylko Kyrgiakos dostał żółtą kartkę. Gdy nic nie zapowiadało, by któryś z zespołów wrzucił szybszy bieg, nagle ruszyli się goście. Świetną dwójkową akcję przeprowadzili Raul z Farfanem i tak naprawdę pierwsza sytuacja meczu przyniosła gola. Piękną, techniczną asystą popisał się Peruwiańczyk, a były kapitan Realu Madryt z zimną krwią wykorzystał błąd w kryciu defensywy rywala.
Strata bramki podziałała na gospodarzy jak zimny prysznic. Podopieczni Magatha całkowicie zmienili swe nastawienie i zaczęli szturmem atakować pole karne Ralfa Fährmanna. Strzałów głową próbowali Mandżukić i Kyrgiakos, ale pierwszy został wybroniony, a drugi chybił. Z dobrej strony pokazał się Hasebe, ale i jego uderzenie nie znalazło drogi do bramki. Ale Wolfsburg się nie zniechęcał i z uporem maniaka atakował aż do skutku, a takowy nastąpił w 33. minucie. Świetnym dograniem z lewej strony popisał się Jonsson, a piłkę głową do bramki bezradnego Fährmanna skierował Mandżukić. Do końca pierwszej połowy „Wilki” walczyły o kolejnego gola, ale bezskutecznie. Do przerwy było 1:1.
Po zmianie stron pierwsza zaatakowała drużyna Magatha. W dobrej sytuacji nie trafił jednak Christian Träsch. Natomiast w drużynie Schalke doszło do zmiany. Z boiska zszedł Draxler, a zastąpił go Ciprian Marica. Po godzinie gry swoją obecność na boisku odnotował Huntelaar, próbując zdobyć gola, no właśnie, próbując… Inicjatywa z powrotem wróciła do gospodarzy. Niezłą sytuację miał Lakić, ale jego główka nie przełożyła się na zdobycz bramkową. W 68. minucie żółtą kartkę dostał Fuchs, a po chwili z boiska zszedł Patrick Ochs, którego zastąpił Jan Polak. Gospodarze wywalczyli parę rzutów rożnych, ale nic z nich nie wynikało. Natomiast Schalke po raz kolejny próbowało zaatakować swym najgroźniejszym żądłem, czyli Huntelaarem. Niestety, Holender nie popisał się precyzją. Rangnick wpuścił na plac gry kolejnych wypoczętych piłkarzy, ale nie poprawiło to gry jego zespołu. Wręcz przeciwnie, bo drugiego gola w tym meczu zdobył Mandżukić i ustalił wynik spotkania na 2:1. Na boisku nic już się nie zmieniło i Magath mógł odetchnąć. Być może będzie to jakiś zwrot dla jego drużyny i Wolfsburg zacznie piąć się w górę tabeli.








