VfL Wolfsburg pokonał Tyreso w finale kobiecej edycji Ligi Mistrzów. Niemki pozostawiły w tyle rywalki ze Skandynawii, mimo że nic tego nie zapowiadało.
Dwa dni przed finałowym meczem męskiej Ligi Mistrzów swoje spotkanie rozegrały panie. Kobiety od kilku lat grają w tym samym mieście co mężczyźni. Tradycją stało się, że odbywa się to 48 godzin przed rozstrzygnięciem Champions League w wydaniu płci męskiej.
Nic nie zapowiadało, że to zawodniczki VfL Wolfsburg zatriumfują w tym roku. Zwyciężczynie sprzed roku przegrywały już 2:0 po pierwszej połowie i tylko trener wie, jakimi słowami zachęcił swoje podopieczne do większej pracy. Po gwizdku, „Wilczyce” ruszyły do nadrabiania strat i już kilkanaście minut po rozpoczęciu drugiej odsłony było 2:2. Szwedzkie Tyreso znów wyszło na prowadzenie, jednak na drugiego gola Marty odpowiedziała Faisst, a wynik na 4:3 ustaliła Mueller.
Na boisku były wielkie emocje, krew, radość oraz łzy. Pozostaje nam sobie życzyć, by dzisiejszy wieczór wyglądał podobnie!










