W ostatnim dziś spotkaniu 11. kolejki Bundesligi VfL Wolfsburg pokonał na wyjeździe zespół Eintrachtu Frankfurt 2:1. Goście wywożą z trudnego terenu trzy punkty i wskakują tym samym do czołówki tabeli. Spory wkład w zwycięstwo „Wilków” miał samobój stopera gospodarzy.
Od pierwszych minut oba zespoły mocno się otworzyły, co przyniosło efekty w postaci okazji podbramkowych. Pierwszą z nich po zagraniu Oczipki miał Meier, który próbował przelobować golkipera rywali. W odpowiedzi goście przeprowadzili akcję, po której otworzyli wynik spotkania. Dynamiczne dośrodkowanie Rodrigueza z prawego skrzydła niefrasobliwą interwencją wykończył Anderson. Brazylijczyk, uprzedzając Trappa, wpakował piłkę do własnej bramki.
W 8. minucie świetną sytuację, aby podwyższyć prowadzenie, miał Perisić. Chorwacki skrzydłowy minął rywala na lewej flance, wpadł w pole karne i spróbował pokonać bramkarza gospodarzy uderzeniem w długi róg. Zabrakło około metra. Szybko stracona bramka nie ożywiła piłkarzy z Frankfurtu, którzy nastawili się przede wszystkim na grę z kontry. Większość z takich akcji niweczyli jednak, wpadając bezmyślnie w pułapki ofsajdowe. Tuż po pół godzinie gry, ku wyraźnemu zmartwieniu, trener Hecking musiał zdjąć z murawy swoją największą gwiazdę – Diego. Lider Wolfsburga nabawił się urazu kostki i nie mógł kontynuować meczu.
Po dość nudnawym fragmencie gry w 35. minucie gospodarze niespodziewanie wyrównali. Wyśmienitym uderzeniem po rzucie wolnym z okolic 25. metra popisał się Alex Meier. Snajper Eintrachtu zawinął futbolówkę obok muru, myląc tym zdezorientowanego Benaglio, który oczekiwał strzału ponad nim. Końcówka pierwszej połowy należała do frankfurtczyków, którzy po golu Meiera wyraźnie się rozkręcili.
Druga część gry rozpoczęła się od znakomitej parady Benaglio, który tym razem uratował gości przed utartą bramki. Po zagraniu z głębi pola pozostawiony bez opieki Oczipka uderzał głową z najmniejszej odległości. Mimo to szwajcarski golkiper w ostatniej chwili zdołał jeszcze sparować piłkę na rzut rożny. W pierwszym kwadransie drugiej połowy obie drużyny mocno odpuściły krycie w drugiej linii, co sprawiło, że akcje w ekspresowym tempie przenosiły się z jednego pola karnego do drugiego. Wśród zespołu gości odczuwalny był brak rozgrywającego, gdyż większość ataków przeprowadzali chaotycznie i bez konceptu. Gospodarze zaś wydawali się usatysfakcjonowani wynikiem i nie kwapili się do ofensywny.
Klarownych sytuacji było jak na lekarstwo. Gdy wydawało się, że już nic ciekawego nie wydarzy się dziś na Commerzbank-Arena, goście z Wolfsburga wyszli na prowadzenie. W 82. minucie w biegu centrę w pole karne posłał rezerwowy Caligiuri. Zza obrońców sprytnie wyskoczył Arnold i łamiąc linię spalonego, wpakował bezpańską piłkę do siatki. W ostatnich minutach gospodarze próbowali jeszcze wyrównać, lecz zabrakło im czasu. Najlepszą sytuację do strzelenia bramki miał Lakić, jednak z dogodnej pozycji uderzył wprost w Benaglio. Piłkarze Wolfsburga wygrywają i podtrzymuje dobrą passę z początku sezonu.








