Rozgrywki ligowe w Polsce powoli zmierzają ku końcowi. W T-Mobile Ekstraklasie na dobre trwa walka o mistrzostwo oraz prawo gry w europejskich pucharach. Dość niespodziewanie do walki włączył się Lech Poznań. Jak sytuację „Kolejorza” widzi Hubert Wołąkiewicz?
W minionej kolejce zatrzymała Was Korona, ale trzeba przyznać, że Wasza forma ostatnimi czasy zwyżkuje. Czym jest to spowodowane?
Zgodzę się, że ostatnimi czasy jesteśmy w lepszej formie. Wpływ na to miało wiele czynników i ciężko ocenić, który był decydujący. Z Koroną wprawdzie nie wygraliśmy, ale zdobyliśmy jeden bardzo cenny punkt. Liczyliśmy na zwycięstwo, ale patrząc na przebieg tego spotkania, trzeba przyznać, że remis jest dobrym wynikiem. To był nasz kolejny mecz bez porażki i to cieszy. Myślę jednak, że kluczowym momentem była wygrana ze Śląskiem Wrocław.
Wydaje się, że to właśnie tym spotkaniem odzyskaliście nieco zaufanie kibiców…

Nie da się ukryć, że to prawda. Nasi kibice są wymagający. Chcą oglądać silnego Lecha, który gra ładnie dla oka i wygrywa. Na ten moment może jeszcze nie wszystko wygląda tak jak powinno, ale zmierzamy w dobrym kierunku. W meczu ze Śląskiem strzeliliśmy w końcu bramkę i wygraliśmy. Był to dla nas niewątpliwie przełomowy moment. Jak słusznie zauważyłeś, pojedynek ten sprawił, że kibice zaczęli nam ufać. To bardzo ważne, bo w końcu to dla nich gramy.
Przed Wami mecz z Twoim byłym klubem, Lechią Gdańsk. Serce zabije mocniej?
Hmm, myślę, że nie. Jestem profesjonalistą. Występuję teraz w Lechu i będę chciał, żeby to mój obecny klub wygrał. Oczywiście do Lechii mam pewien sentyment. Gra tam kilku chłopaków, z którymi miałem okazję występować. Na pewno zadzwonimy do siebie i będziemy rozmawiać o tym meczu. Fajnie spotkać się ze starymi znajomymi. Jak jednak wspomniałem, w piłce nie ma miejsca na sentymenty. Po wyjściu na boisko trzeba myśleć już tylko o grze i na niej się skoncentrować.
Jakiej gry spodziewasz się po Lechii?
W tym sezonie Lechia broni się przed spadkiem, więc na pewno nie przyjedzie do Poznania grać otwartej piłki. Jak na zespół z dolnej części tabeli traci mało bramek i pewnie u nas będzie chciała zagrać na zero z tyłu. Myślę, że będzie ograniczać się do ataków z kontry.
Mówisz, że Lechia przyjedzie się przede wszystkim bronić. Jednak w zeszłym sezonie jeszcze pod wodzą trenera Kafarskiego Lechia była postrachem ligi. Nie uważasz, że zespół nie wykorzystuje swojego potencjału?
Coś w tym jest. Wszyscy widzą, że obecny sezon jest dla Lechii nieudany. Rok temu w tym czasie walczyła o puchary, a teraz desperacko broni się przed spadkiem. Drużyna z całą pewnością ma dużo większy potencjał i szkoda, że go nie wykorzystuje.












