Wokół kadry: Konsekwencja Franza


16 lutego 2012 Wokół kadry: Konsekwencja Franza

Odkąd Franciszek Smuda piastuje funkcję selekcjonera reprezentacji Polski, wiele razy zachował się nieprzewidywalnie. Raz coś postanawiał, innym razem się z tego wycofywał. Im lepiej poznajemy „Franza”, tym bardziej owa nieprzewidywalność robi się… przewidywalna.


Udostępnij na Udostępnij na

Każdy, kto zna się na piłce, wie, że czynnikiem niezbędnym, albo przynajmniej bardzo istotnym, w zbudowaniu solidnej drużyny jest charyzma trenera i autorytet, którym powinien się on cieszyć u swoich podopiecznych. Szkoleniowiec idealny posiada ogromne piłkarskie doświadczenie, swobodnie czuje się w kontaktach z mediami, a wobec piłkarzy jest stanowczy, ale i sprawiedliwy. Taki nie musi autorytetu budować, po prostu go ma. Gdy któregoś z wymienionych elementów brakuje, trzeba nadrabiać pozostałymi.

Franciszek Smuda. Konsekwentnie niekonsekwentny
Franciszek Smuda. Konsekwentnie niekonsekwentny (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)

Jak pogrupować pod tym kątem poprzednich selekcjonerów kadry? Engel – w piłkę nie grał, kontakty z mediami były niewątpliwym atutem, w kontaktach z piłkarzami było różnie, był raczej traktowany jako dobry wujek niż szef. Janas – odwrotnie, piękna kariera, bardzo niemedialny, ale piłkarzy przez całą kadencję trzymał w ryzach. Beenhakker? Na początku widziany jako zbawca, zarówno przez media, jak i zawodników, później sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Bywało zatem różnie (przygoda Stefana Majewskiego z kadrą była tak krótka, że nie warto o niej wspominać). A jak na tym tle prezentuje się Smuda?

Niemal dokładnie mamy tu do czynienia z powieleniem scenariusza, który przerabialiśmy za rządów holenderskiego maga. „Franz” został namaszczony na selekcjonera przez naród, zarówno kibice, jak i dziennikarze uważali go za najlepszego kandydata, zatem PZPN, nie chcąc się pogrążać, uległ presji społecznej i powołał go na stanowisko. Zaczęło się więc świetnie, wielkie nadzieje, mnóstwo czasu do Euro, a za wyniki będzie odpowiadał człowiek, który ewidentnie zna się na rzeczy. Smuda zarzekał się, że podejmując decyzje, nie będzie się na nikogo oglądał i nie będzie od nich odwrotu. Brawo.

Problem w tym, że te wszystkie słowa okazały się rzucane na wiatr. Dlaczego? Powodów jest kilka. Złośliwi powiedzą, że powodem jest po prostu niedobór szarych komórek w mózgu selekcjonera. Życzliwi, że w naszych realiach trzeba być przede wszystkim elastycznym, tylko wół bowiem nie zmienia zdania. Faktem jest, że „Franz” za często obiecuje, za często opowiada farmazony, z których później musi się wycofywać rakiem i gęsto tłumaczyć. Przykłady:

– W mojej reprezentacji będą grać tylko ci, którzy grają w klubach.

Selekcjoner reprezentacji Polski nie może tak powiedzieć. Za mało mamy zawodników na odpowiednio wysokim poziomie, za mała jest konkurencja na poszczególnych pozycjach. Każdy wie, że siedzący na ławie Błaszczykowski i tak dostanie powołanie i zagra lepiej niż ktokolwiek inny.

– Nie będzie naturalizowania piłkarzy.

Kamil Grosicki w reprezentacyjnej koszulce. Widok dawno niewidziany
Kamil Grosicki w reprezentacyjnej koszulce. Widok dawno niewidziany (fot. Bialoczerwoni.com.pl)

Zagranie ewidentnie pod publiczkę. Co zrozumiałe, od naturalizowanych reprezentantów wolimy tych jak najbardziej naszych, swojskich. Smuda niebawem przekonał się, że nie da się, niestety, zbudować z nich solidnej drużyny, a przede wszystkim solidnej defensywy. Stąd Perquisy, Boenische, Polanskie i Obraniaki.

 – Nie będzie alkoholu na zgrupowaniach. Kto złamie reguły, już nigdy u mnie nie zagra.

Zagra, zagra. Jeśli będzie to piłkarz, który uchodzi od dawna za jednego z pupilków selekcjonera, wywalczy miejsce w niezłej drużynie z dobrej ligi, grzecznie się pokaja, to zagra. Jeśli będą to piłkarze, którzy mają po kilkadziesiąt meczów w reprezentacji, mocne charaktery, określoną renomę i godność, która nie pozwala im na poniżanie się przed trenerem, to nie zagrają.

– Nie będzie psychologa w sztabie. Nie mamy w kadrze wariatów.

Wypowiedź ta spowodowała opadnięcie rąk, szczęki albo innych członków chyba u każdego, kto zna różnicę między psychologiem a psychiatrą i rozumie, jak ogromną rolę w sporcie ma odpowiednie przygotowanie mentalne.

„Franz” zmienia front

Kiedy do Frania dotarło, jak ogromną głupotę palnął (a może ktoś mu o tym powiedział), szybko zaczął się tłumaczyć, że jego słowa były źle zrozumiane. A psychologa powita z otwartymi ramionami, jeżeli więcej niż dwóch kadrowiczów zasygnalizuje chęć współpracy z takim specjalistą. Ciekawe, czy znajdą się odważni „wariaci”.

W ostatnich dniach Smuda zmienił też zdanie co do Ireneusza Jelenia. W przeszłości bywało, że selekcjoner nie powoływał napastnika nawet wtedy, gdy ten grał w pierwszym składzie i strzelał bramki. Bo co przyjechał na zgrupowanie, to musiał je opuszczać, okazywało się bowiem, że nie jest w pełni zdrowy. Teraz, na przekór logice i niedawnym uprzedzeniom, „Franz” postanowił powołać Jelenia na mecz z Portugalią. Jelenia, który w tym roku rozegrał pięć minut poważnego meczu Lille.

Trzecia zmiana frontu przez Smudę cieszy zdecydowanie najbardziej. Po półrocznej przerwie do reprezentacji ma wrócić… Kamil Grosicki! Przez cały ten czas zawodnik radził sobie w drużynie klubowej bardzo dobrze, strzelał, asystował (siedem podań i sześć trafień), ale selekcjoner nie zdecydował się wysłać powołania. W końcu dziennikarze tak mocno naciskali na „Franza”, że pofatygował się osobiście do Turcji, odbył z piłkarzem długą rozmowę i zapewne w najbliższym czasie znowu zobaczymy szybkiego jak wiatr skrzydłowego w koszulce z orzełkiem.

Co czeka nas w najbliższym czasie? Powołania dla Boruca i Żewłakowa? Dołączenie Oresta Lenczyka do sztabu szkoleniowego? Zwycięstwo selekcjonera w konkursie krasomówczym? Kto wie…

Komentarze
~nikt (gość) - 14 lat temu

Moja opinia. Autor tekstu jest kretynem. Jesli
niektórzy wolą - idiota.
Autorze tekstu < jesli mozna tak te wypociny nazwać > znając życie nie masz zielonego pojecia o piłce.
Czytając twoje twórcze dzieło jestem tego pewien.
Zrob cos dla mnie i nie zabieraj zdania w sprawach o
których nie masz bladego pojecia. Ja osobiscie
odniosłem wrazenie ze chcesz uchodzić za "speca"
lub wrecz wyrocznie w sprawach naszej ekipy
narodowej. Co ty o tym mozesz wiedziec? Znając zycie
plotki wyczytane na onecie lub jakis artykuł z Bravo
Sport.

~filip (gość) - 14 lat temu

Czytając Twój wpis mam wrażenie, że to Ty jesteś
dzieciakiem wychowanym na Bravo Sport. Nie rozumiem,
czego można nie zrozumieć z artykułu powyżej,
który prezentuje prawdziwy obraz tego, co robi
Smuda. Zaprzecza sam sobie na każdym kroku, nie
powołuje aktualnie najlepszych polskich graczy, sam
zatracił się już w tym co chciał zrobić. Facet
nie ogarnia już kadry, przecież to widać na
każdym kroku, ale jaki związek, taki trener. "Żeby
grać w kadrze, trzeba regularnie grać w klubie" - i
bum, na zgrupowanie trafia Fabiański i Jeleń. "Zero
alkoholu" - i bum, Peszko wraca do kadry. "Nie
będzie farbowanych lisów" - i bum, Boenish,
Obraniak, Perquis, Polanski grają w kadrze, a nawet
nie mówią po polsku. Nie wiem w jakim świecie
żyjesz, nikt, ale raczej nie w Polsce.

~kirson73 (gość) - 14 lat temu

Przepraszam bardzo ,ale Polański mówi po Polsku i
to dość dobrze pozdrawiam

Najnowsze