Sezon ogórkowy/wakacyjny w pełni, a to sprawia, że o naszej kadrze zrobiło się cicho. Może to i dobrze, bo to dało nam czas, by ochłonąć po ostatnich meczach kontrolnych „Biało-czerwonych”. Teraz na chłodno, bez zbędnych emocji, możemy przeanalizować, co się dookoła kadry działo i dzieje.
Alfabet „Franza”
Z tym abecadłem polskiego szkoleniowca to jest dziwna sprawa. Ostatnio Franciszek Smuda stwierdził, że media uczą go alfabetu. Jak? Ano tak, że wmawiają mu, z którą Argentyną czy Francją gramy. I tak graliśmy z Argentyną C albo D i Francją B. Według mediów. A te literki szkoleniowiec już zna. Według Smudy były to zdecydowanie kadry A. Cóż, obawiam się, że jednak literkę A to nasz selekcjoner zna z innego źródła. Cytuję: Powołani zostali: Adamiak Adam…
Mam tylko nadzieję, że nie będziemy już się dalej bawić w naukę alfabetu, bo chyba nie chcielibyśmy grać przykładowo z Niemcami F.

A tak już zupełnie na serio, to rzeczywiście graliśmy z trzecim garniturem Argentyńczyków i drugim Francuzów. Ktoś powie, że wygrana z rodakami Maradony cieszy. Ja powiem OK. Tyle tylko, że gdyby ten skład „Albicelestes” rozegrał ze sobą jeszcze kilka spotkań, to wynik chyba byłby inny.
Jednak to, że zachwycaliśmy się zwycięstwem nad Argentyną A, B czy C (niepotrzebne skreślić), jeszcze byłem w stanie zrozumieć. Ale wszystkich ochów i achów po meczu z Francją nie mogłem słuchać.
Po pierwsze, przegraliśmy.
Po drugie, pozytywów w naszej grze było mało. Naprawdę. Przez ostatnie 20-25 minut podopieczni Laurenta Blanca grali z nami w dziadka. Najlepiej zresztą ten mecz podsumował Adrian Mierzejewski, który powiedział mniej więcej tak: – Czasami graliśmy jak juniorzy. Biegaliśmy długo za piłką, a jak już udało nam się ją odzyskać, to szybko traciliśmy – i wszystko na ten temat.
Spokój „Franza”
Przed spotkaniami z Argentyną i Francją sporo mówiło się o tym, że posada Franciszka Smudy wisi na włosku. Nie wisiała. Nikt w PZPN nie miał na tyle odwagi, by na rok przed Euro zwolnić trenera kadry i postawić na kogoś zupełnie innego. Wygrana z Rubenem i spółką (brzmi trochę gorzej niż Messi i spółka, prawda?) dała jednak wszystkim wspaniałe alibi. Po co zwalniać człowieka, który wygrał z Argentyną? To byłby grzech.
Dlatego teraz Smuda może spać spokojnie. Jest już za późno na wprowadzanie jakichkolwiek roszad. Spokojny może też być o to, że będziemy grali z przeciwnikami z najwyższej półki. Najbliższe mecze, jakie zaplanowane ma nasza kadra, to Gruzja, Niemcy, przeciwnik nieznany, przeciwnik nieznany, Włochy (w planach, niepotwierdzone), przeciwnik nieznany…












