Bramka Grzegorza Wojtkowiaka zadecydowała o pierwszej porażce Korony Kielce w tym sezonie. Po meczu kapitan „Kolejorza” w dobrym humorze odpowiadał na pytania dziennikarzy.

Przede wszystkim gratulujemy wygranej…
Dziękuję w imieniu swoim i drużyny. Na pewno zasłużyliśmy na to zwycięstwo, gdyż przez cały mecz kontrolowaliśmy grę.
To była dla Was ważna wygrana?
Zdecydowanie tak. Przed meczem wiedzieliśmy, że jeśli wygramy na własnym boisku z Koroną, będziemy obecnie na pierwszym miejscu. Będziemy starali się zrobić wszystko, aby to miejsce utrzymać. Podstawa to wygrywanie spotkań na własnym boisku.
Jak oceniasz grę Korony?
Udało nam się rozpracować drużynę z Kielc. Wiedzieliśmy, w jakim stylu zagrają. Praktycznie przez cały mecz bronili się, szukając swoich szans z kontrataku oraz stałych fragmentów gry. Fajnie, że udało się nam dobrze bronić i strzelić bramkę.
Gracze Korony dostali sporo żółtych kartek, jak to skomentujesz?
To nic nowego, drużyna Korony gra agresywnie. Dzięki takiej grze często punktują.
Czy czujesz się bohaterem meczu?
Nie, bohaterem jest cała drużyna. Nie ma co nagradzać zawodników indywidualnie. Gramy zespołowo. Cała drużyna zapracowała na trzy punkty i to się liczy.
Jaki to był dla Was mecz? Korona jako lider nie stworzyła dużej liczby sytuacji strzeleckich.
Był to trudny mecz. Musieliśmy być cały czas skoncentrowani. Po odbiorze piłki grali bardzo szybko do przodu. Starali się nas kontratakować w 3-4 zawodników, dlatego musieliśmy być czujni.
Materiały zbierali: Hanna Urbaniak, Damian Jursza











