Lechia Gdańsk – Wisła Kraków, mecz przyjaźni. Sobota godzina 17:00, stadion Lechii przy ulicy Traugutta 29. Po tym meczu, kibice jednej z drużyn zaleją się łzami.
Na meczach przyjaźni, atmosfera na stadionach jest zazwyczaj niepowtarzalna. Nie słychać wulgaryzmów pod adresem rywali, kibice obu drużyn siedzą obok siebie. Słychać chóralne pieśni chwalące oba rywalizujące ze sobą kluby. Mecze te zazwyczaj rozgrywają się na początku lub w środku sezonu i ewentualna porażka jednej z drużyn o niczym nie przesądza. Kibice opuszczają więc stadion zadowoleni, niektórzy bardziej, niektórzy mniej, ale ogólnie humory dopisują. Najbliższy mecz przyjaźni będzie jednak inny. W meczu Lechii z Wisłą nie musimy poznać wygranego, ale na pewno poznamy przegranego. Wisła, jeśli chce obronić tytuł mistrzowski, bezwzględnie ten mecz musi wygrać. Remis, a tym bardziej porażka w praktyce odbierają jej ten tytuł. Dla Lechii każdy punkt wywalczony z Wisłą będzie na wagę złota w walce o utrzymanie się w elicie.
Wisła o „majstra”
Zwycięstwo Wisły zapewnia jej tytuł mistrzowski, bowiem w ostatniej kolejce pod Wawel przyjeżdża… Śląsk Wrocław. Dla Wisły, której upadek dziennikarze przewidują od ok. 3 lat, może to być naprawdę łabędzi śpiew. Być może czas „Wielkiej Wisły”, którą zbudowali Franciszek Smuda i Henryk Kasperczak, właśnie się kończy. Po sezonie odchodzą Marek Zieńczuk i Marcin Baszczyński, niewiadomą jest przyszłość Mauro Cantoro i Arkadiusza Głowackiego, a Radosław Sobolewski dopiero niedawno podpisał nowy kontrakt. A są to ostatnie nazwiska z czasów, gdy Wisła Kasperczaka ligę wygrywała spacerkiem. Ci piłkarze to do dziś filary Wisły, a reszta może poza Pawłem Brożkiem, nie umywa się do takich nazwisk jak Szymkowiak, Kosowski, Żurawski lub Frankowski. Czy młodzi piłkarze Wisły w następnym sezonie będą umieli skutecznie rywalizować z Lechem czy Legią? W tym sezonie bardzo często właśnie cwaniactwo starych wygów dawało Wiśle punkty.
Lechia o ligę
Remis lub zwycięstwo Lechii, pozwoli tej drużynie utrzymać się w elicie. Jeżeli Lechia się utrzyma w lidze, w następnym sezonie będzie jej zdecydowanie łatwiej. Frycowe zapłacone, dodatkowa gotówka na transfery od Andrzeja Kuchara, piłkarze, którzy zostaną będą bardziej ograni w Ekstraklasie, wszystkie te czynniki mogą sprawić, że za rok w Gdańsku nie będzie takiej nerwówki. Warunek jest jeden. Utrzymać ligę. A żeby to zrobić należy urwać punkty Wiśle, bo wyjazdowy mecz z Piastem w ostatniej kolejce, może być dla piłkarzy z Gdańska dużo trudniejszy niż ten z wiślakami. A w razie spadku, powrót do Ekstraklasy wcale nie musi być taki łatwy. Poza Lechią będzie kilka innych mocnych, dobrze zorganizowanych drużyn, które będą o ten awans walczyły. W meczu tym, jak widać stawka będzie dużo większa niż standardowe 3 punkty w tabeli. Obie drużyny walczą wręcz o życie. O być albo nie być. Dwa zaprzyjaźnione kluby są pod ścianą i nikt nie będzie stosował taryfy ulgowej. Tylko na trybunach nic się nie zmieni. Kibice Lechii i Wisły siedząc obok siebie będą śpiewali: „…Grać na całego i walczyć do upadłego…”, tylko, do kogo będą te słowa skierowane?










