W sobotę Paweł Wojciechowski zadebiutował w SC Heerenveen i od razu wpisał się na listę strzelców w meczu z AZ Alkmaar, walnie przyczyniając się do remisu z liderem Eredivisie. – Lubię grać pod presją – mówi iGolowi pomocników Fryzów. – Nie czuję żadnego stresu, gdy ludzie patrzą na moją grę.
Lepszego debiutu nie mogłeś sobie wymarzyć. Gol i walny udział w cennym remisie z liderem Eredivisie – AZ Alkmaar.
– Strasznie jestem zadowolony z debiutu. Do pełni szczęścia zabrakło tylko trzech punktów, ale mimo to jestem bardzo szczęśliwy i usatysfakcjonowany swoim pierwszym meczem w Eredivisie.
Kiedy dowiedziałeś się, że zagrasz w pierwszym składzie z AZ Alkmaar?
– Dowiedziałem się o tym dopiero w dniu meczu, ale coś przeczuwałem już w piątek, że zagram, po bardzo dobrym treningu w moim wykonaniu.
A co po meczu o Twojej grze powiedział Trod Sollied?
– Zbyt wielu pochwał nie było. Trener powiedział tylko, że zagrałem dobry mecz i żałował trochę, że problemy z nogą nie pozwoliły mi na więcej (Wojciechowski w trakcie strzału, po którym zdobył gola, doznał kontuzji mięśnia czworogłowego uda, stąd zmieniony został w 60. minucie – przyp. mk). Szkoleniowiec nie chwalił mnie generalnie za dużo, bo wiedział, że stać mnie na więcej.
Mógłbyś opisać polskim kibicom, w jaki sposób zdobyłeś swojego pierwszego gola w Eredivisie?
– Wywalczyłem rzut wolny w bocznej strefie boiska, a potem poszedłem na 16. metr, co w takich sytuacjach czynię zawsze, czekając na odbitą piłkę. Obrońcy AZ wybili ją za krótko, dopadłem do niej i posłałem w lewy górny róg bramki.
Sądzisz, że dzięki tej bramce, częściej będziesz wybiegał w pierwszym składzie SC Heerenveen?
– Mam nadzieje, że tak, niemniej na treningach cały czas muszę udowadniać swoją wartość. Jestem jednak dobrej myśli i wierzę, że to nie był mój ostatni występ w wyjściowym składzie.
Jeszcze niedawno grałeś w Remes Promieniu Opalenica i dla kibiców byłeś piłkarzem anonimowym. Dziś grasz w SC Heerenveen, miałeś fantastyczny debiut, strzelając gola AZ i walnie przyczyniając się do remisu z liderem Eredivisie. Jak odnajdujesz się w tej nowej rzeczywistości, kiedy nie jesteś już graczem nikomu nieznanym, a będącym w centrum uwagi?
– Do wszystkiego podchodzę z wielkim spokojem, nie podpalając się zbytnio. Czekam na kolejną szansę, bo chcę robić to, co umiem najlepiej. Uwielbiam grę pod presją, gdy każdy śledzi moje poczynania. Nie czuję wówczas żadnego stresu.










