Za nami prezentacja oficjalnych maskotek UEFA Euro 2012. Jednym się podoba, inni kręcą nosem, a my na temat bezimiennych bliźniaków rozmawialiśmy z najważniejszymi osobami projektu Euro 2012 w Polsce.
– Młodość, sympatia, świetnie umiejętności żołnierskie, przyjaźń polsko-ukraińska i to, co powiedzieli Zbigniew Boniek, Andrzej Szarmach, Andrij Szewczenko i Oleg Błochnin – że świetnie grają, a więc gdyby Franzowi Smudzie, mówią żartobliwie, potrzeba było takiego zawodnika, to może z niego skorzystać – powiedział Adam Olkowicz, dyrektor Euro 2012 w Polsce.
Będący w fantastycznym humorze Olkowicz podkreślił, że negatywnie nastawieni kibice, tak jak w przypadku logo Euro 2012, zmienią swoje zdanie i zaakceptują na razie bezimienne maskotki.
– Poważnie, musicie Państwo przyznać, że ta idea będzie miała wielu zwolenników. Już dzisiaj zaczynamy wybierać imiona dla tych maskotek. Są to propozycje polsko-ukraińskie, McDonald’s jako sponsor generalny temu projektowi patronuje. 4 grudnia ogłosimy, jak będą się one nazywać i po prostu będziemy z nimi żyć. To będzie nasz dwunasty zawodnik. Wbrew powszechnej opinii, obie maskotki różnią się od siebie. Mają inne stroje, inne fryzury. Musicie Państwo przyznać, że dobrze się stało, że są to osobniki homoidalne. Są to stworki sympatyczne, które potrafią grać w piłkę, ale gdyby ktoś miał lepszy pomysł na maskotkę, to przecież można było to zgłosić UEFA. Były specjalne konkursy, wydaje mi się, że to jest trafiony wybór. Tak jak w ostatnim czasie narzekaliśmy na logo, a obecnie jest on elementem pożądania kolekcjonerów, tak i w niedługim czasie przyzwyczaimy się do maskotek.
Trochę mniej rozmowny, ale również zadowolony z prezentacji, był człowiek, który miał duży udział przy wspólnym polsko-ukraińskim sukcesie, jakim było prawo do organizacji mistrzostw Europy. Były prezes PZPN Michał Listkiewicz zapewnił wszystkich tych, którzy śmieją się z polskiej maskotki, że jeszcze im mina zblednie.
– Tak się składa, że kolorystyka jest bardzo ciekawa. Biało-czerwona i żółto-niebieska. I tak jak kiedyś Bolek i Lolek promowały Polskę na świecie, tak teraz te bezimienne maskotki będą pełnić tę samą rolę. Niektórzy żartują, że włosy sterczące to efekt przerażenia, gdy się patrzy na grę polskiej reprezentacji. Ale mam nadzieję, że niedługo ludzie przestaną żartować. Mam nadzieję, że gra będzie lepsza, a te włosy to będzie efekt emocji.










