Od kilku dni mówi się o tym, że całościowy pakiet akcji Korony Kielce chciałby zakupić właściciel AS Roma James Pallotta. Mówi się o utworzeniu w stolicy województwa świętokrzyskiego filii zasłużonego włoskiego klubu. Czy zatem w Kielcach powinni już mrozić szampany prosecco?
Informację krążącą w mediach od kilku dni potwierdził prezydent miasta, a więc posiadacz całościowego pakietu akcji klubu, Wojciech Lubawski. Co ciekawe, informację opinii publicznej podała strona włoska. Mecz przeciwko Ruchowi Chorzów na trybunach obserwował dyrektor sportowy rzymian, Walter Sabatini. Skąd w ogóle pomysł na zakup Korony? AS Roma planuje stworzyć siatkę klubów filialnych w najwyższych klasach rozgrywkowych różnych krajów. James Pallotta jest ponoć pod dużym wrażeniem imperium Giampaolo Pozzo – właściciela Udinese, którego kluby filialne grają lub będą grały… w mocniejszych ligach niż włoska. Granada wciąż bowiem walczy o utrzymanie w Primera Division, a Watford FC właśnie awansował do Premier League.
Watford i Granada to jednak zupełnie inny świat, dlaczego więc amerykański właściciel Romy wybrał właśnie Koronę Kielce? Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka. Po pierwsze, zaplecze. Włochom spodobał się stadion Korony, obiekty treningowe też nie są tragiczne. Po drugie, cena. Właścicielem klubu jest miasto, które łoży na klub rekordowe kwoty opiewające na sumy rzędu ośmiu milionów złotych rocznie. Dla Kielc, stolicy jednego z najbiedniejszych województw w Polsce, z pewnością nie jest to komfortowa sytuacja. Już nie raz radni usiłowali odciąć dofinansowanie dla klubu. Pallotta, zapewne słusznie, spodziewa się zatem, że nie spotka się z zaporową ceną ze strony Polaków. A kupno dużego klubu, w rozwijającej się jednak lidze, za kwotę rzędu 1,5-2 miliony euro to niebywała okazja. Po trzecie, nie najgorsze położenie miasta. Brakuje co prawda lotniska, które powstaje już drugą dekadę (i pewnie jeszcze ze dwie będzie powstawać), lecz sieć dróg jest coraz lepsza i z najbliższego portu lotniczego w podkrakowskich Balicach można się dostać do Kielc w niewiele ponad godzinę. Po czwarte, co dość oczywiste, Korona gra w ekstraklasie.
Właśnie ekstraklasa jest czymś, co zostało postawione przez Włochów jako konieczny do spełnienia warunek. Wstrzymają się zatem z oficjalnym złożeniem oferty do momentu, aż jasne stanie się, że Korona utrzyma się w najwyższej klasie rozgrywkowej. I tutaj pojawia się ciekawy paradoks. W obliczu tego, jak miałby zostać przekształcony klub, piłkarze, utrzymując zespół w lidze, mogą zagrać na… swoją niekorzyść. Część z nich z pewnością straci pracę, do Korony mieliby bowiem napłynąć zawodnicy nie mieszczący się w kadrze pierwszego zespołu Romy, lecz jeszcze rokujący nadzieję na przyszłość.
Jak więc dokładnie wyglądałby taki model? Właścicielem Korony Kielce byłby sam James Pallotta. Klub podpisałby umowę o szerokiej współpracy z AS Roma, która w czasie okienka transferowego miałaby prawo do swobodnego wyciągania z klubu piłkarzy, którzy zwróciliby ich uwagę. Akurat w tej chwili ciężko wskazać w klubie jakieś oszałamiające perełki, może się to jednak oczywiście zmienić w przyszłości. Do Kielc trafialiby za to zawodnicy z zespołu rezerw Romy po to, żeby ograć się w najwyższej klasie rozgrywkowej. Kto wie, może trafiłby tutaj na sezon jakiś potencjalny następca Tottiego czy De Rossiego. Nie wiadomo tylko, co na ten temat powiedziałby trener kieleckiego zespołu, który miałby raczej obowiązek promować przede wszystkim piłkarzy Romy. Obecny szkoleniowiec Korony raczej nie zechciałby pójść na taki układ. Niewykluczona byłaby zresztą zmiana trenera na fachowca z Włoch.











