Kibice reprezentacji Włoch pamiętają turniej sprzed czterech lat, który dostarczył sporo łez. Mimo trudnej grupy i kontrowersyjnych decyzji Cesare Prandellego wszyscy we Włoszech mają nadzieję, że uda im się powtórzyć sukces z 2006 roku, kiedy stali się najlepszą drużyną na świecie.
Włosi przed każdym turniejem mają ambicję, aby wygrać i wznieść puchar w ostatni dzień zawodów. Jednak nie zawsze udawało im się sprostać swoim oczekiwaniom, co odzwierciedla ostatni mundial, gdzie zespół dowodzony wówczas przez Marcelo Lippiego odpadł już w fazie grupowej, ulegając w trzecim meczu Słowakom, którzy dość niespodziewanie wyszli z grupy kosztem Italii. Piłkarze Cesare Prandellego nie będą chcieli dopuścić do powtórki z rozrywki, choć początkowi rywale są trudniejsi w porównaniu do mistrzostw rozgrywanych w RPA. Wielu wskazuje Włochów jako faworyta, by z powodzeniem walczyć o końcowy triumf podczas brazylijskiego championatu. Natomiast nie będzie większego zdziwienia, jeśli Urugwaj oraz Anglia awansują dalej kosztem „Squadra Azzurra”.
Podczas zmagań w eliminacjach do mundialu drużyna z Półwyspu Apenińskiego nie dała większych szans swoim rywalom, pewnie wygrywając swoją grupę. Wicemistrzowie Europy z 2012 roku wygrali sześć spotkań, a cztery zremisowali. Postawa Włochów mogła zachwycać kibiców tej reprezentacji, ponieważ na tle Czechów, Danii i Bułgarii widać było ich przewagę na boisku nad rywalami, którzy do ostatniego spotkania bili się o drugą lokatę, dającą grę w barażach. Najbardziej skutecznym zawodnikiem był Mario Balotelli, który pięciokrotnie umieszczał piłkę w siatce. Postawa piłkarza występującego w Milanie mogła się podobać, bo to on brał ciężar gry na swoje barki i nie bał się podjąć ryzykownych decyzji. Można powiedzieć, że dzięki jego postawie udało się uratować cztery punkty w eliminacjach. Najpierw zdobył gola dającego zwycięstwo w meczu z Czechami, a później strzelił bramkę wyrównującą pod koniec spotkania przeciwko Armenii, gdzie niespodziewanie piłkarze Cesare Prandellego na San Paolo podzielili się punktami z niżej notowaną Armenią. Niewiele gorszy od “Super Mario” był Pablo Osvaldo, który zdobył o jedną bramkę mniej. Szkoleniowiec „Squadra Azzurra” mógł być ukontentowany z jego postawy, ponieważ dobrze wywiązywał się ze swoich zadań na boisku. Ściągał na siebie rywali w ofensywie, a w decydującym momencie potrafił umieścić futbolówkę w bramce. Tak dobra postawa reprezentacji Włoch nie byłaby możliwa bez Andrei Pirlo, który był głównym konstruktorem akcji, notując pięć asyst. Nic dziwnego, że mając tak zgrany kolektyw, Włosi nie mieli większych problemów podczas eliminacyjnych potyczek.
Forma mistrzów świata z 2006 roku spadła w meczach towarzyskich poprzedzających brazylijski mundial. Włosi wygrali zaledwie jedno spotkanie z Fluminense oraz zremisowali z Irlandią i o wiele słabszym Luksemburgiem. Cesare Prandelli testował wiele ustawień zespołu, by wybrać to najbardziej odpowiednie na brazylijski turniej. Doświadczony trener starał się udoskonalić formację ataku, wystawiając na szpicy Ciro Immobile, który stał się wielkim objawieniem ostatniego sezonu Serie A, co zaowocowało transferem do Borussii Dortmund. Były piłkarz Torino zdobył 22 bramki i z tym rezultatem został królem strzelców kampanii 2013/2014. Szansę na pokazanie swoich umiejętności w sparingach otrzymał także Lorenzo Insigne, którego występ na brazylijskich mistrzostwach w pewnym momencie stał się iluzoryczny, ponieważ trener „Squadra Azzurra” miał duży wybór w ataku. Piłkarz Napoli nie odegrał znaczącej roli podczas meczów kontrolnych, ale jego szybkość i dobre odnalezienie się na boisku mogą spowodować wiele kłopotów w ataku. Największym zmartwieniem dla Prandellego jest strata Riccardo Montolivo, który przeciwko Irlandii złamał nogę. Liczył on, że zawodnik Milanu, wraz z Pirlo, będzie napędzał akcje ofensywne Italii i stanowił o silnym kolektywie podczas rozgrywanych spotkań.










