Wojewoda wielkopolski wydał decyzję o zamknięciu stadionu Lecha podczas sobotniego meczu z Górnikiem Zabrze. Z decyzją tą zupełnie nie zgadzają się władze poznańskiego klubu.
Prezes Lecha, Jacek Kadziński, uważa, że decyzja ta jest zbyt surowa. Podkreśla, iż pozytywną opinię wydała policja, a decyzja wojewody jest z nią zupełnie sprzeczna. – W tym tygodniu jak przed każdym meczem, począwszy od jesieni, dokonany został odbiór obiektu przed spotkaniem. Decyzja podejmowana jest przed każdym meczem, jaki Lech Poznań rozgrywa na stadionie przy ul. Bułgarskiej. Wczoraj po oględzinach policji komendant miejski wydał pozytywną opinię w zakresie spełnienia wymogów bezpieczeństwa w trakcie imprezy masowej, która odbędzie się na Stadionie Miejskim w Poznaniu. Pozytywną opinię wydał również prezydent miasta. Nie rozumiem, dlaczego wojewoda podjął tak drastyczną decyzję w stosunku do kibiców oglądających w spokoju mecze przy Bułgarskiej. Uzasadnienie tej decyzji jest sprzeczne z pozytywną opinią komendanta miejskiego policji, którą otrzymaliśmy wczoraj. Od września 2010 roku komendant wojewódzki policji wydał pięć negatywnych opinii na temat organizowania imprez masowych na Stadionie Miejskim w Poznaniu. Były one jednak spowodowane rozbudową tego obiektu. Nie miały nic wspólnego z zachowaniem się kibiców, i dotyczyły tylko i wyłącznie infrastruktury. Gdyby wojewoda wielkopolski dopisał, że te opinie mówiły o infrastrukturze, mógłbym się z tym zgodzić. A tak ten zapis tylko wprowadza w błąd opinię publiczną.
Klubowy prawnik, dr Jacek Masiota, wylicza natomiast błędy, jakie popełnił wojewoda wielkopolski przy podejmowaniu tej decyzji. Jednocześnie podkreśla, że zostanie ona zaskarżona przez poznański klub. – Pan wojewoda wydał rygor natychmiastowej wykonywalności. Przypomnę, że na stadionie Lecha od dziesięciu lat nie było żadnych zamieszek. Innymi słowy jest to stadion bezpieczny. Pan wojewoda uznał, że negatywne opinie policji na temat infrastruktury, które związane były z budową, dotyczą kwestii kibicowskich. Jest w błędzie. Drugi błąd jest taki, że wojewoda twierdzi, że na stadionie zagrożone jest życie i zdrowie. Od dziesięciu lat takiego przypadku nie odnotowano. Po trzecie, jeżeli stwierdza się, że policja zmienia zdanie w ciągu jednego dnia, to mam proste pytanie. Co zmieniło się w ciągu doby? Innymi słowy decyzja wojewody nie ma jakichkolwiek podstaw prawnych i klub na pewno ją zaskarży.










