Rozgrywki sezonu 2009/2010 w 1. i 2. Bundeslidze dobiegły już końca. Wiemy kto został mistrzem kraju, kto musi pogodzić się z widmem degradacji o klasę rozgrywkową niżej, a kto zagra w barażach. Jasne jest również, kto będzie nowym uczestnikiem ligi niemieckiej w nowym sezonie. Jedną z dwóch ekip, które uzyskały bezpośredni awans, jest FC St. Pauli.
Rozgrywki na zapleczu Bundesligi sezonu 2009/2010 do końca nie przynosiły rozstrzygnięć. Wiadomo było, że dwie najlepsze drużyny otrzymają przepustkę bezpośredniego awansu do elity w Niemczech, a trzecia zmierzy się w barażach. Jedną z ekip, która nie musiała myśleć o graniu dodatkowych spotkań, a od razu znalazła się w najwyższej klasie rozgrywkowej, jest zespół FC St. Pauli.
Nieudane dwa lata powetowane sukcesem
Niemiecki klub z Hamburga od lat wyczekiwał wielkich sukcesów. Na Millerntor-Stadion coraz głośniej mówiło się o chęci gry w 1. Bundeslidze, lecz co roku plany te trzeba było odkładać, w nadziei, że uda się je zrealizować w kolejnym sezonie. Wystarczy sięgnąć pamięcią dwa lata wstecz, by zobaczyć, jak ekipa polskiego z pochodzenia szkoleniowca radziła sobie na zapleczu najlepszej ligi w kraju. Rozgrywki w sezonie 2007/2008 były pierwszymi, w których w Hamburgu po cichu mówiło się o awansie FC St. Pauli. Nikt o zdrowych zmysłach nie wyjawiał jednak głośno swoich myśli, bowiem mało prawdopodobny wydawał się udział tej drużyny w Bundeslidze rok później.
Sezon skończony na 9. pozycji i aż 14 ligowych porażek dobitnie uświadomił włodarzom klubu, że do udziału w walce o elitę potrzebne są wzmocnienia. Z takim też postanowieniem zespół z Hamburga przystąpił do rozgrywek w kolejnym sezonie. Jak jednak opisać uczucia zarówno piłkarzy, jak i szefostwa klubu, kiedy odczuli swoistego rodzaju deja vu. W porównaniu z wcześniejszymi postanowieniami, ligowa pozycja nie uległa znacznej poprawie – zaledwie 8. miejsce, przy aspiracjach gry w Bundeslidze. Również FC St. Pauli odnotować mógł 14 porażek, których widmo nieodmiennie za nim krążyło. – Nasze miejsce w tym i ubiegłym sezonie powinno być zdecydowanie wyższe. Notujemy za dużo porażek, jak na zespół, który marzy o grze w elicie – grzmiał w 2009 roku trener Holger Stanislawski.
Powiedzenie do trzech razy sztuka, jak ulał pasowało do drużyny FC St. Pauli. O cztery blamaże mniej, niż w ubiegłych dwóch latach, pozwoliły na zajęcie drugiej lokaty! Wydawać by się mogło, że taki rozwój wydarzeń jest niemożliwy, patrząc dodatkowo na liczbę porażek innych ekip z czołówki (pierwsze 1. FC Kaiserslautern 5 porażek, trzeci FC Augsburg 6 porażek). Słabą dyspozycję defensywną „Piraci Ligi” powetowali sobie niesamowitym dorobkiem w ofensywie. Drużyna Holgera Stanislawskiego zanotowała aż 20 wygranych spotkań, zdobywając dodatkowo 72 bramki. Tak świetna forma w ataku sprawiła, że najskuteczniejszy strzelec miał 20 trafień na koncie, a zespół nie musiał się martwić o swoją pozycję na koniec sezonu. Wreszcie wielkie marzenia ujrzały światło dzienne, a piłkarze sprawili, że Bundesliga w końcu zawita na Millerntor-Stadion.








