W ciągu ostatnich miesięcy na polskim rynku pojawiło się kilkanaście pozycji o futbolu, które stanęły na naszych półkach. Wśród nich zdecydowanie przeważały biografie i autobiografie, których recenzje przeczytać można było w naszym serwisie jakiś czas temu. Dzisiaj zajmiemy się jednak czymś zupełnie innym, bo „Graczem” – dzieckiem Przemysława Rudzkiego.
Książka opowiada o fikcyjnej historii Janka Tkaczyka i Konrada Werka, którzy prowadzą dramatyczną grę w poszukiwaniu prawdy o śmierci najlepszego piłkarza stołecznej Syreny – Michała Tkaczyka. Jeżeli ślepo wierzysz, że piłka nożna jest czysta niczym łza, a piłkarze stawiają ją ponad swoimi słabościami, i nie chcesz zmieniać swojego światopoglądu, to nawet nie zaglądaj do tej książki. Futbol, który jest dla tego wszystkiego tłem, zdecydowanie przegrywa z „alkoholem, dziwkami i narkotykami”, które co rusz zwyciężają prawdziwą (?) pasję. Piłkarskie piekło, które muszą przeżywać młodzi zawodnicy, jest ukazane bardzo realistycznie – nie jest ono praktycznie w ogóle przerysowane ani przesadzone. Mafia, korupcja – te dwa czynniki jeszcze niedawno były niechlubną wizytówką naszej kopanej, a w wydarzenia z życia braci Tkaczyków wkomponowują się znakomicie.

Podczas lektury poznajemy nie tylko ciemne strony życia piłkarzy, ale również zagłębiamy się w tajniki pracy dziennikarzy. Dzięki temu możemy w małym stopniu poznać mechanizmy działające w całej sportowej branży. „Gracz” jest kolejnym dowodem na to, że medialna pogoń za sensacją, a także przykładanie niesamowitej wagi do rankingów, liczników sprzedaży i liczby zer na koncie potrafią doszczętnie zrujnować ludzkie życie, które w wielkim, chorym świecie w szeregu stawiane jest bardzo daleko, zwyczajnie nic nie znacząc.
Krzysztof Stanowski powiedział, że ta książka zwyczajnie „zasysa”. Michał Pol dodaje, że jest to pasjonująca opowieść, przy której wielu będzie miało kapitalną zabawę. Zarówno z pierwszym, jak i drugim trudno się nie zgodzić. Fabuła wymyślona przez dziennikarza „Przeglądu Sportowego” potrafi wciągnąć niesamowicie. O ile zbyt wiele książek mnie nie pochłonęło, o tyle tę przeczytałem z dużą przyjemnością. Niestety, gdy dokładnie zagłębimy się w to, co dzieje się w stolicy Polski, dość szybko zaczniemy domyślać się, co wydarzy się na kolejnych stronach, aż w końcu uświadomimy sobie, jakie będzie zakończenie całej tej historii. Również i ono nie jest mocną stroną dzieła Rudzkiego. Jego prostota i oczywistość niezbyt współgrają z nieco zagmatwaną i skomplikowaną przygodą przeżywaną przez 18-letniego Janka.
Autorski debiut Przemysława Rudzkiego można więc udać za całkiem udany. Mimo że książka kończy się bardzo szybko, a jej przeczytanie (a raczej wchłonięcie) zajmuje jedynie kilka godzin, to mało kto ma większe powody do narzekania. Czyta się ją dobrze, a barwne dialogi i charakterystyczne postacie dodają smaczku całej historii.











