Po zeszłotygodniowej porażce w derbach Krakowa Wisła pokazała, że nadal gra na bardzo wysokim poziomie. Świetne widowisko w Wodzisławiu, dwie piękne bramki Kirma i Małeckiego.
W przedostatnim meczu 15. kolejki polskiej Ekstraklasy ostatnia drużyna tabeli, Odra Wodzisław, przed własną publicznością podejmowała pretendentów do tytułu, Wisłę Kraków. Chyba tylko najbardziej zagorzali kibicie ze Śląska liczyli na korzystny wynik miejscowej Odry, bowiem ich zespół na swoim koncie ma już dwanaście porażek, a podopieczni Macieja Skorży, pomimo słabego występu z Cracovią, grają na bardzo wysokim poziomie.

Od pierwszych minut nie było zaskoczenia, to Wiślacy prowadzili grę. Choć, mimo wyraźnej przewagi przyjezdnych, to Odra pierwsza oddała groźny strzał na bramkę Mariusza Pawełka. Na uderzenie z wolnego pokusił się Malinowski, po jego strzale golkiper „Białej Gwiazdy” odbił piłkę przed siebie, ostatecznie zrehabilitował swój błąd, broniąc dobitkę Wodeckiego.
Po tej akcji wszystko wróciło do normy i to goście byli w ofensywie. Ich starania nagrodzone zostały w 25. minucie, kiedy po zamieszaniu w polu karnym na uderzenie zdecydował się Mariusz Jop, po jego ni to strzale, ni to podaniu do piłki dopadł się Kirm i bez większych problemów wpakował piłkę do bramki rywala.
Cztery minuty później indywidualną akcją popisał się Patryk Małecki. Bardzo rzadko spotykamy się na polskich boiskach z sytuacją, że napastnik mija kilku defensorów i technicznym podaniem, tuż przy słupku, strzela bramkę.
Wisła Kraków z dwubramkową przewagą zaczęła grać nieco spokojniej. Tworzyła kolejne ataki w kierunku bramki Buchalika.
W 36. minucie mogła być bardzo dobra okazja dla gospodarzy, jednak Bueno, który wychodził na dobrą pozycję, został zatrzymany przez Mariusza Jopa. Przy tym przewinieniu sędzia pokazał żółtą kartkę byłemu reprezentantowi Polski.

Chwilę później swojego szczęścia spróbował Kirm, uderzając z 25 metrów, idealnie wpakował piłkę w okienko Odry. Przepiękne trafienie skrzydłowego mistrza Polski. Ta bramka na pewno zostanie wybrana strzałem kolejki.
Gdy na tablicy świetlnej widniał wynik 0:3, podopieczni Macieja Skorży nieco cofnęli się do obrony, próbowali raczej gry z kontry. Widać było, że byli zmęczeni, ale po tak pięknych 45 minutach należała im się chwila odpoczynku.











