W hicie 6. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Lech Poznań przegrał na własnym obiekcie z Wisłą Kraków 0:1. Jedyną bramkę w tym spotkaniu zdobył Biton w 25. minucie.
Spotkanie rozpoczęło się od ataków gospodarzy, którzy w tym sezonie po raz pierwszy grali na stadionie przy ulicy Bułgarskiej. Już w 2. minucie „Kolejorz” wyprowadził świetną kontrę, którą strzałem kończył Rudnev. Napastnik Lecha uderzył jednak zbyt lekko i Pareiko bez większych problemów wyłapał piłkę. Kolejną doskonałą okazję do objęcia prowadzenia gospodarze stworzyli sobie w 8. minucie. Bruma dośrodkował w pole karne gdzie futbolówkę przejął Ślusarski natychmiast wycofując ją do Wilka. Ten bez zastanowienia dograł do Stilicia, który uderzył na bramkę. Pareiko odbił futbolówkę przed siebie, znów dopadł do niej Stilić, ale tym razem jego strzał prawą nogę nie sprawił Estończykowi już tylu trudności.

Po kwadransie gry pierwszą groźną akcję stworzyli wiślacy. Iliew dośrodkowywał z rożnego, a tam głową strzelał Melikson. Izraelczyk miał jednak pecha, futbolówka uderzyła bowiem w słupek. Kolejna akcja „Białej Gwiazdy” zakończyła się już bramką. Szybko wyprowadzona akcja zaskoczyła lechitów, którzy nie potrafili odnaleźć się we własnym polu karnym. Do wybitego dośrodkowania Iliewa dopadł Paljić, którego zagranie trafiło pod nogi Kirma. Słoweniec nie namyślając się zbyt długo huknął na bramkę Kotorowskiego. Piłka zamiast do bramki trafiła jednak w poprzeczkę. Na miejscu był jednak Biton, który głową skutecznie dobił strzał partnera z zespołu.
Zdobyta bramka uskrzydliła gości, którzy w 31. minucie mogli podwyższyć prowadzenie. Doskonałe prostopadłe podanie Iliewa trafiło pod nogi Meliksona, który znalazł się sam na sam z Kotorowskim. Pomocnik Wisły w sobie znany sposób uderzył jednak obok bramki. Po chwili mogliśmy mieć wyrównanie, ale po przedłużeniu dośrodkowania z rożnego fatalnie spudłował Wojtkowiak. Po kolejnych kilku minutach w pole karne zagrywał Kriwiec, ale tym razem pomylił się Rudnev, którego strzał głową przeleciał ponad poprzeczką.
Końcówka pierwszej połowy zdecydowanie należała do Wisły. Najpierw po błędzie obrońców sytuacji sam na sam nie wykorzystał Kirm, a po chwili strzał z dystansu Iliewa o centymetry minął spojenie słupka z poprzeczką. W doliczonym czasie gry zamieszanie w polu karnym Lecha mógł jeszcze wykorzystać Biton lecz jego uderzenie odbiło się od słupka bramki strzeżonej przez Krzysztofa Kotorowskiego.












