W najciekawszym sobotnim spotkaniu ósmej kolejki Ekstraklasy Wisła Kraków wygrała z Polonią Warszawa 2:1. Wszystkie gole padły w pierwszej połowie meczu.
Wisła tydzień temu zremisowała z Polonią Bytom i chcąc uniknąć przypinania przez ekspertów łatki „drużyna w kryzysie”, musiała wygrać z Polonią, która takim mianem została ochrzczona już jakiś czas temu.

Pierwsza połowa, choć toczona w przeszywającej ciszy, paradoksalnie dostarczyła milczącym kibicom więcej wrażeń oraz bramek niż bezbarwna druga. Emocje nie wynikały bynajmniej z olbrzymiej ilości akcji podbramkowych, ale nieobliczalności, z jaką te gole padały. Nic nie wskazywało na to, że krakowanie w 15. minucie obejmą prowadzenie, bo wcześniej nie stworzyli nawet zalążka groźnej akcji. A tu proszę – Tomas Jirsak podał prostopadle do Patryka Małeckiego, ten wygrał pojedynek o piłkę z dwoma obrońcami i skierował piłkę do bramki. Kilka minut przestoju w grze i Wisła znowu zadała cios. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę do Brożka zagrał głową Sobolewski, a król strzelców ubiegłego sezonu nie miał problemów ze umieszczeniem futbolówki w siatce. Najbardziej zaskakującym elementem pierwszych 45 minut był fakt, że Polonia odpowiedziała golem na poczynania Wisły. Trałka wszedł w pole karne, a jego ni to dośrodkowanie, ni to strzał trafił w Marcelo, a następnie w Pawełka, któremu trafienie zaliczono. To już drugi gol samobójczy bramkarza „Białej Gwiazdy” w tym sezonie. Polonia nie oddała celnego strzału, a mimo to zdobyła kontaktowego gola.
Pierwsze uderzenie w światło bramki poloniści oddali dopiero w 75. minucie. Mierzejewski mógł spytać Pawełka, w który róg adresować piłkę, ale ostatecznie bramkarz Wisły wyszedł z akcji obronną ręką. Chwilę wcześniej nieźle z futbolówką poczynał sobie Ćwielong, który najpierw okiwał Jodłowca, a następnie strzelił w kierunku bramki – w przeciwieństwie do pierwszego gola dla Wisły, tym razem dobrze ustawiony był Przyrowski. Mecz do atrakcyjnych nie należał, natomiast wydarzenia na boisku układały się ciekawie. Wisła grała przeciętnie, ale mimo to spotkanie wygrała dość pewnie, Polonia nie oddała w pierwszej części gry celnego strzału, a bramkę zdobyła. W drugiej połowie powinna bardziej zaatakować, a tymczasem przeszła zupełnie obok meczu. To warszawianie przegrali mecz, a nie Wisła go wygrała.











