Krakowski klub usilnie stara się bacznie obserwować nie tylko rynki europejskie, ale i też te południowoamerykańskie. Wiślacy wprawdzie częściej sondują Stary Kontynent, m.in. Czechy czy Słowację, jednak napastnika chcą ściągnąć zza oceanu. Podobno takiego już znaleźli; możliwe, że chodzi o snajpera Recife – Rodriguesa da Silvę.
Działacze „Białej Gwiazdy” wolą dmuchać na zimne i już teraz rozglądają się za następcą rozchwytywanego Pawła Brożka, który miejsca przy Reymonta prawdopodobnie długo nie zagrzeje. Przed sezonem dużo mówiło się o rzekomym sprowadzeniu Brazylijczyka Nei’a z CSKA Sofia. Sprawa niestety szybko ucichła, a nieoficjalnie wiadomo, że jej przyczyną były kwestie finansowe. Zimą krakowianie mają być aktywniejsi na rynku transferowym. Już teraz mówi się o kupnie Dawida Nowaka czy powrocie z wypożyczenia Piotra Ćwielonga z chorzowskiego Ruchu.
Niemniej jednak ci napastnicy to melodia przyszłości, a Wisła klasowego snajpera musi mieć od zaraz. Bo poza wspomnianym Brożkiem i przebłyskami Patryka Małeckiego reszta piłkarzy grających w ataku zawodzi na całej linii. Lekarstwem na problemy trenera Skorży może być Rodrigues da Silva, który charakterystyką przypomina króla strzelców naszej ekstraklasy. Tylko czy klub z Recife da Wiśle zielone światło?










