W 27. serii spotkań Ekstraklasy po raz 183. doczekaliśmy się piłkarskich derbów Krakowa. Dzięki zwycięskiej bramce Meliksona drużyna Wisły Kraków na trzy kolejki przed zakończeniem rozgrywek zdobyła upragnione mistrzostwo Polski.

W niedzielne popołudnie przy ulicy Reymonta stawka spotkania była ogromna, gdyż warzyły się zarówno losy mistrzostwa Polski, jak i rozpaczliwej walki o utrzymanie. Mecze derbowe zawsze rządzą się swoimi prawami, z tego powodu każdy rezultat był możliwy.
Pierwsi dali o sobie znać wiślacy, którzy na samym początku postanowili sprawdzić czujność Wojciecha Kaczmarka. Już w 2. minucie poważny błąd w obronie popełnili goście, w pole karne wszedł Cwetan Genkow, lecz zwycięsko z tej konfrontacji wyszedł bramkarz „Pasów”. W pierwszym kwadransie mieliśmy sporo szarpanej gry oraz fauli, w wyniku czego poza strzałem Genkowa niewiele się działo.

Kibice gospodarzy powody do radości mieli w 17. minucie, gdyż ich pupile objęli prowadzenie. Z rzutu rożnego pięknym dośrodkowaniem popisał się Patryk Małecki, a akcję skutecznie wykończył Maor Melikson. Cracovia kompletnie zaskoczona tym rozwojem wydarzeń nie potrafiła zbliżyć się pod pole karne miejscowych, którzy w następnych minutach stwarzali kolejne sytuacje. Najpierw Kaczmarka zaskoczyć próbował w 29. minucie spotkania Sobolewski, który będąc praktycznie sam w polu karnym uderzył piłkę głową nad poprzeczką. Kolejna akcja to zagranie Kirma do swoich kolegów, jednak po ogromnym zamieszaniu piłkę z linii bramkowej wybił jeden z defensorów gości.
Mimo groźnych dwóch akcji, to podopieczni Szatałowa mogli doprowadzić do remisu. Bezpośrednio z rzutu wolnego szczęścia próbował Suvorov, lecz futbolówka nieznacznie minęła lewy słupek wiślackiej bramki, odbijając się jeszcze od słupka. Przed przerwą Genkow mógł jeszcze podwyższyć wynik, ale akcja spaliła na panewce i po chwili sędzia zaprosił obie drużyny do szatni.












