Arka Gdynia uległa na własnym stadionie Wiśle Kraków 0:1. Decydującą bramkę w 89. minucie zdobył bardzo dobrze grający w drugiej połowie meczu Patryk Małecki.
Już chyba wszyscy kibice w Polsce z wielką nadzieją czekali na inaugurację rundy wiosennej Ekstraklasy sezonu 2010/2011. Na pewno pierwsza kolejka była dla wszystkich wielką niewiadomą. Trener Maaskant posłał do boju w pierwszej jedenastce aż pięciu nowych piłkarzy, byli to: Parejko, Jaliens, Siwakow, Melikson oraz Genkow. Z kolei w drużynie Arki zadebiutował od pierwszej minuty bramkarz Moretto.

W początkowej fazie meczu przeważali gospodarze. Już w drugiej minucie Płotka próbował zaskoczyć bramkarza Wisły, a 60 sekund później szczęścia próbował Mawaye. Oba uderzenia okazały się jednak niecelne. Później gra toczona była przeważnie w środkowej części boiska. W 22. minucie meczu miała miejsce najlepsza jak do tej pory okazja w spotkaniu. Stworzyli ją sobie wiślacy, a konkretnie Patryk Małecki, który uderzył z około 18 metrów. Moretto nie zdołał chwycić futbolówki i sam na sam z golkiperem Arki znalazł się Adraż Kirm, ale piłka po jego strzale z pięciu metrów trafiła w słupek.
Mecz toczony był w szybkim tempie. Inicjatywę w ostatnim kwadransie przejęli goście, ale zarówno piłka po strzałach Meliksonoa, jak i Genkowa nie zatrzepotała w siatce rywali. Ostatnia akcja również należała do Wisły, lecz nowy bramkarz gdynian popisał się refleksem po mocnym dośrodkowaniu Czikosa.
Pierwsze dziesięć minut drugiej połowy było najsłabsze w wykonaniu obu zespołów. Gra toczyła się w wolnym tempie i dobrych okazji było jak na lekarstwo. Pierwsze 45 minut zdecydowanie stało na wyższym poziomie. Po usypiającym kwadransie doskonałą sytuację mieli podopieczni trenera Pasieki. Pd dośrodkowaniu z rzutu rożnego i zamieszaniu w polu karnym najlepiej znalazł się Mawaye, który z dwóch metrów uderzył piętą w stronę bramki. Na szczęście dla Wisły, na posterunku był Parejko.
74. minuta to dość nieoczekiwany dla obrońców Arki strzał głową Patryka Małeckiego. Piłkę z rzutu wolnego dośrodkowywał Kirm, najlepiej w polu karnym zachował się właśnie reprezentant Polski, ale piłka po jego strzale minimalnie minęła słupek bramki gdynian.
Decydujący moment miał miejsce 89. minucie meczu. Fenomenalnym rajdem zakończonym strzałem lewą nogą popisał się najlepszy na boisku Patryk Małecki. Moretto nie miał przy tym golu nic do powiedzenia i tylko odprowadził piłkę wzrokiem do siatki. Dzięki temu Wisła wraca do Krakowa bogatsza o trzy punkty.











