Wisła Kraków na własnym stadionie wygrała 2:1 z Bełchatowem. Gospodarze stracili bramkę już w 2. minucie, jednak szybko odrobili straty. Gola dającego trzy punkty w pierwszej minucie doliczonego czasu gry zdobył Cwetan Genkow.

Z wysokiego C zaczęli piłkarze Bełchatowa, bo już w 30 sekundzie Kamil Kosowski szybko wbiegł w pole karne, jednak jego podanie obrońcy wybili za bramkę. Dobre dośrodkowanie z rogu byłego gracza Wisły spadło na nogę Szmatiuka, który w dość ekwilibrystyczny sposób uderzył piłkę na bramkę, a ta wpadła do siatki. Spokojnie można mówić o błędzie Łukasza Garguły, który zasłonił futbolówkę próbującemu interweniować Pareice. Nie minęło 120 sekund, a Tomasz Wróbel był bliski podwyższenia prowadzenia. Precyzyjny strzał zatrzymał się jednak na poprzeczce.
W 7. minucie gry dobrą piłkę otrzymał Ivica Iliew. Serb zaczął tańczyć w polu karnym i był bliski oddania strzału, jednak niedoświadczony Adam Stulin swoją niefortunną interwencją spowodował rzut karny, który pewnie na bramkę zamienił Maor Melikson. Adam Stachowiak rzucił się w kompletnie inny róg. Chwilę później Izraelczyk mógł zdobyć swojego drugiego gola, po tym jak z łatwością ograł obrońcę Bełchatowa, ale dobrą interwencją popisał się Stachowiak.

„Biała Gwiazda” po wyrównaniu się przebudziła i stwarzała kolejne okazje. Bardzo aktywny był Melikson, który ponownie próbował szczęścia, jednak przegrał pojedynek z golkiperem „Brunatnych”. Pierwsze minuty spotkania przyniosły kibicom sporo emocji. Wisła próbowała tworzyć szybkie akcje, natomiast podopieczni Kamila Kieresia wyprowadzali bardzo groźne kontry, korzystając z dynamicznych skrzydłowych.
Po 20 minutach gry sędzia Robert Małek zarządził krótką przerwę na uzupełnienie płynów przez piłkarzy, ponieważ dzisiejszego popołudnia w Krakowie było ok. 30 stopni Celcjusza. Pięć minut później doszło do kuriozalnej sytuacji. Alan Stulin, podobnie jak w dziesiątej minucie, sfaulował rozpędzonego Iliewa tuż przed polem karnym, jednak gwizdek arbitra milczał. Żółtą kartką ukarany został serbski pomocnik, a jak pokazały powtórki, była to błędna decyzja.














