Wisła Kraków pokazała, że rezultat osiągnięty w spotkaniu z Lechem Poznań nie był przypadkiem. Dziś przystąpiła do meczu z Górnikiem Zabrze w roli faworyta i spełniła pokładane w piłkarzach oczekiwania, pewnie zwyciężając 3:0. W drugim dzisiejszym spotkaniu trudny sprawdzian przeszła Lechia, która po bardzo zaciętym meczu wygrała na wyjeździe z Pogonią 3:2.
Świetna Wisła wygrywa z Górnikiem
Na drużynę Wisły, która podejmowała dziś na własnym stadionie Górnik Zabrze, nie byłoby w naszej lidze mocnych. Po tym, jak wrócili z dalekiej podróży i wysoko pokonali Lecha Poznań, wiślacy ponownie udowodnili swoją znakomitą dyspozycję na początku sezonu. „Biała Gwiazda” rozpoczęła spotkanie z jasno określonym celem i było to aż nadto widoczne. Swoją kapitalną dyspozycję potwierdził Martin Kostal, który w dzisiejszym meczu zanotował dwie asysty. Jedną przy bramce Pietrzaka, która zwieńczyła efektownie rozegraną akcję rozpoczętą dokładnym przerzutem Dawida Korta. Przy okazji drugiego gola na listę strzelców wpisał się Zdenek Ondrasek. Czech dzięki strzelonej bramce umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji najlepszych strzelców.
Ondrasek to kolejny piłkarz, który walnie skorzystał na przyjściu do klubu Macieja Stolarczyka. Pod wodzą nowego szkoleniowca swoje, jak się okazuje niebanalne, umiejętności prezentować zaczęli także wspomniani wcześniej Kort czy Kostal. W meczu z Górnikiem oglądaliśmy dobrze poukładaną taktycznie Wisłę, w której każdy z piłkarzy doskonale znał swoje obowiązki. Krakowianie kontrolowali przebieg spotkania i zgromadzeni na stadionie kibice ani przez chwilę nie drżeli o końcowy rezultat. Dzieła zniszczenia dokonał po kolejnej koronkowej akcji Vullnet Basha.
Zabrzanie starali się podjąć rzuconą przez Wisłę rękawicę, ale zwyczajnie nie byli w stanie tego zrobić. Nad wyraz widoczny był brak kontuzjowanego Szymona Żurkowskiego, bez którego gra Górnika wyglądała dość chaotycznie. Swoje okazje miał między innymi Igor Angulo, lecz bramka gospodarzy była dziś jak zaczarowana. Finalnie to bowiem podopieczni Marcina Brosza oddali więcej strzałów na bramkę przeciwnika. Zabrakło jednak celności, wyrachowania, szczęścia.











