W pierwszym sobotnim spotkaniu drugiej kolejki T-Mobile Ekstraklasy Podbeskidzie Bielsko-Biała zremisowało 1:1 z Wisłą Kraków. Mecz nie stał na wysokim poziomie, co na pewno nie zadowoliło obecnego na trybunach selekcjonera Waldemara Fornalika.
Pojedynek mógł się znakomicie rozpocząć dla bielszczan. Podobnie jak w meczu z Jagiellonią już w 1. minucie Podbeskidzie stworzyło sobie sytuację bramkową. Nie zakończyła się ona jednak tak jak w Białymstoku. Prostopadłe podanie od Dejmiana otrzymał absolutny debiutant w T-Mobile Ekstraklasie, były zawodnik Drzewiarza Jasienica, Kamil Adamek, który jednak dał się dogonić Czekajowi. Wisła pierwszy strzał oddała w 9. minucie. Po dośrodkowaniu Meliksona z prawej strony główkował Honduranin Romell Quioto. Na posterunku był jednak Zajac.

Wynik spotkania w 17. minucie otworzyło Podbeskidzie. Przed polem karnym o piłkę powalczył Adamek, odegrał do Dejmiana, który minął Czekaja i pokonał Pareikę strzałem w długi róg. Wiślacy mogli wyrównać już trzy minuty później, jednak w polu karnym źle się zachował Quioto, który zbyt późno podał futbolówkę partnerowi. Po dwóch pierwszych kwadransach lepsze wrażenie sprawiali bielszczanie, którzy co rusz niepokoili obrońców Wisły. Krakowianie natomiast nie mieli pomysłu na pokonanie Richarda Zajaca.
W 34. minucie dobry strzał Mateja Nathera obronił Pareiko. Słowak dopadł do piłki odbitej od muru po strzale Króla z rzutu wolnego, silnie uderzył, ale bramkarz Wisły nie dał się zaskoczyć. Czujnością wykazał się również Zajac, który w 40. minucie uprzedził Cwetana Genkowa i zażegnał niebezpieczną sytuację pod swoim polem karnym. Mimo słabej dyspozycji wiślacy zdołali strzelić bramkę do szatni. W doliczonym czasie gry Łukasz Garguła doskonale zagrał do wbiegającego w pole karne Łukasza Burligi, a ten precyzyjnym strzałem pokonał Zajaca. Był to pierwszy ligowy gol prawego obrońcy Wisły. Ponadto było to trafienie numer 3100 Wisły w ekstraklasie.
Mocnym akcentem rozpoczęła drugą połowę drużyna z Krakowa. W 48. minucie Iliew otrzymał długie podanie od Pareiki, mocno uderzył zza pola karnego, jednak dobrą interwencją popisał się słowacki bramkarz Podbeskidzia. Mimo iż Wisła miała w posiadaniu piłkę, nie potrafiła przełożyć tego na kolejne sytuacje bramkowe. Bielszczanie umiejętnie się ustawiali, wyprowadzając co jakiś czas groźne kontry.












