Fatalna passa Wisły Kraków trwa. „Biała Gwiazda” przegrała u siebie z ostatnim w tabeli Zawiszą Bydgoszcz 0:1. Gospodarzom nie pomogła nawet gra w przewadze. Wiślacy w tej rundzie wciąż nie mają na swoim koncie zwycięstwa. Kibice przy Reymonta domagali się zwolnienia Franciszka Smudy, wykrzykując: „Zmieńcie trenera, skończy się czas na frajera”.
„Tylko zwycięstwo” – takim okrzykiem kibice Wisły rozpoczęli swój doping w meczu z Zawiszą Bydgoszcz, ale kończyli go w znacznie gorszych nastrojach. Dla wszystkich w Krakowie cel był dzisiaj tylko jeden – wygrana. Niestety już sam początek meczu nie ułożył się dla wiślaków najlepiej. W 12. minucie gry dobrym podaniem został obsłużony Alvarinho, który wyszedł na czystą pozycję i pokonał Buchalika.
Wisła znowu borykała się z tym samym problemem co w poprzednich meczach. Podopieczni Smudy tracili piłkę w środkowej części boiska, a rywal natychmiast to wykorzystywał, usiłując atakować bramkę Buchalika. Bardzo słabo radził sobie również na lewej stronie Dariusz Dudka, który ostatnio popełnia na boisku coraz więcej błędów. Obrońca miał problem zwłaszcza z wyprowadzaniem piłki i wracaniem na pozycje.
Dobrą okazję do wyrównania gospodarze stworzyli sobie w 18. minucie spotkania. Semir Stilić pięknie przełożył sobie piłkę w polu karnym i uderzył na bramkę Sandomierskiego, ale futbolówka odbiła się tylko od poprzeczki. W niektórych sytuacjach trzeba też przyznać, że Wisła miała również ogromnego pecha. Po jednym z dośrodkowań z rożnego zawodnicy Zawiszy dwukrotnie wybijali piłkę praktycznie ze swojej linii bramkowej.
W drugiej połowie spotkania obraz gry na boisku nie uległ większej zmianie. Wisła atakowała, ale wciąż często bezsensownie traciła piłki, co przekładało się na natychmiastowe kontry gości. Ponadto wszystkie strzały Wisły skutecznie i nagminnie były blokowane przez zawodników Zawiszy. Goście skomplikowali jednak swoją sytuację w 63. minucie gry. Drugi żółty kartonik otrzymał Drygas i musiał opuścić murawę. Swoją drogą wszyscy zastanawiali się, czemu sędzia przerwał akcję po tym faulu, bo Wisła była wtedy w bardzo dogodnej sytuacji w polu karnym rywala.
Pomimo gry w przewadze Wisła nadal jednak nie potrafiła strzelić rywalom gola. Liczba niedokładnych podań wiślaków w tej części gry była po prostu nie do opisania. „Biała Gwiazda” szturmowała pole karne rywala, ale nie przynosiło to żadnych efektów.
Swoje niezadowolenie okazali dzisiaj bardzo dobitnie kibice zgromadzeni przy Reymonta, którzy pod koniec spotkania śpiewali: „Zmieńcie trenera, skończy się czas na frajera”. Piłkarzy po końcowym gwizdku pożegnano gwizdami.











