Dramatyczna sytuacja Wisły Kraków trwa. „Biała Gwiazda” przegrała piąty mecz z rzędu, tym razem oddając punkty Pogoni Szczecin. „Portowcy” wygrali przy Reymonta 1:0, ale nie zdobyli gola w przepisowy sposób. W Krakowie byliśmy świadkami bardzo słabego spotkania, a niezadowolenie z formy piłkarzy Wisły głośno wyrażali kibice „Białej Gwiazdy”.
Pogrążona w kryzysie Wisła ostatni mecz w 2015 roku rozpoczęła w bardzo eksperymentalnym składzie. Był to wynik licznych kontuzji, które nękają „Białą Gwiazdę”. Na boisku zabrakło Macieja Sadloka, Bobana Jovicia, Pawła Brożka, Rafała Boguskiego i Donalda Guerriera. Zdolni do gry od początku nie byli także Krzysztof Mączyński i Maciej Jankowski. Skład Wisły na mecz z Pogonią prezentował się więc ostatecznie tak:
Biorąc pod uwagę taki skład wiślaków, mecz z czwartą w tabeli Pogonią Szczecin nie napawał optymizmem. W przeciwieństwie do gospodarzy „Portowcy” na koncie mieli cztery mecze bez porażki. Dla Krystiana Kujawy z Wisły mecz z Pogonią był debiutem w ekstraklasie.
Od początku spotkania obie drużyny nie przekonywały swoją grą. Żadna z ekip nie potrafiła sobie tak naprawdę stworzyć klarownych sytuacji. W Wiśle raziły katastrofalnie wykonywane dośrodkowania i strzały Denisa Popovicia. Słoweniec raz oddał przyzwoity strzał, zmuszając Słowika do obrony, ale pozostałe próby w jego wykonaniu wołały o pomstę do nieba.
Pogoń klarownych sytuacji w pierwszej połowie nie miała, ale to goście otworzyli wynik tego meczu. Tuż przed przerwą gola dla Pogoni zdobył Rafał Murawski, ale sędzia popełnił w tej sytuacji ogromny błąd, uznając bramkę, bo wcześniej na ewidentnym spalonym był Dwaliszwili.
Przed drugą połową na stadionie przy Reymonta usłyszeliśmy słynny kawałek z „Gwiezdnych wojen”, a spiker Wisły życzył piłkarzom „mocy” w dalszej części gry. Na niewiele się to jednak zdało, bo Wisła wciąż nie mogła strzelić gola.











