Wisła Kraków pokonała w meczu przyjaźni Lechię Gdańsk 3:0 (0:0). W pierwszej połowie przy Reymonta wiało nudą. Sytuacja zmieniła się w 56. minucie, gdy Frankowski został ukarany czerwoną kartką. Od tego momentu Wisła ruszyła do ataku i skarciła drużynę gości. Dwie bramki zdobył Paweł Brożek.

Pierwszą sytuację Wisła stworzyła sobie w 10. minucie. Boguski wywalczył piłkę w polu karnym, jednak uprzedził go Małkowski. W 24. minucie Wiśniewski zdecydował się na strzał zza pola karnego, jednak minimalnie obok słupka. Pięć minut później wiślacy ruszyli z kontrą zakończoną strzałem Burligi, ale świetnie potężną bombę obronił Małkowski. Chwilę później Boguski ruszył na pełnej szybkości prawym skrzydłem i wrzucił w pole karne. Tam ładnie złożył się do strzału Brożek, jednak jego uderzenie szczupakiem przeleciało obok bramki. W 35. minucie Guerrier płaskim strzałem z rzutu wolnego chciał pokonać bramkarza gości, jednak piłka minimalnie minęła słupek. W 40. minucie Guerrier wyłożył piłkę Brożkowi na szesnasty metr, jednak jego strzał trafił w Boguskiego, który był na spalonym, więc dobitka do pustej bramki nie mogła być zaliczona.
W drugiej połowie pierwsi sytuację stworzyli sobie goście. Grzelczak ładnie przyjął sobie piłkę w polu karnym i huknął bez zastanowienia, jednak obok bramki. Chwilę później po błędzie obrońcy Wisły Grzelczak uderzył potężnie z powietrza z 30 metrów, ale z najwyższym trudem obronił Miśkiewicz. Kluczowa okazała się 56. minuta. Frankowski wszedł bardzo ostro wślizgiem wprost w kostkę Guerriera, narażając go na kontuzję. Na szczęście reprezentant Haiti wyszedł z tej sytuacji bez szwanku, a Paweł Pskit wyrzucił zawodnika Lechii z boiska. W 70. minucie w końcu mamy bramkę. Brożek powalczył w polu karnym, podał do Boguskiego, a ten świetnym podaniem obsłużył Chrapka, który nie miał problemów z wykorzystaniem sytuacji. W 76. minucie było 2:0. Brożek dostał piłkę na jedenasty metr, minął naraz Małkowskiego i dopełnił formalności. Minutę później Oualembo zszedł z piłką do środka i uderzył mocno z dwudziestu metrów, jednak obok okienka bramki Miśkiewicza. W 86. minucie Garguła uruchomił Brożka, który przegrał rywalizacje sam na sam z Małkowskim. W doliczonym czasie gry Brożek dobił rywali, wykorzystując błąd defensywy gości.











