Po fantastycznym sezonie mistrzowskim, zdobyciu szesnastu bramek w lidze, Marek Zieńczuk był na ustach wszystkich. Zastanawiano się także, dlaczego Leo Beenhakker nie powołał go na Mistrzostwa Europy w Austrii i Szwajcarii. Nowy sezon przyniósł jednak wiele niepowodzeń, a Zieńczuk stracił upragnioną skuteczność i zaufanie działaczy. Teraz klub chce się pozbyć byłego zawodnika Amiki Wronki, nie przedłużając z nim kontraktu.
Kontrakt Marka Zieńczuka wygasa w czerwcu tego roku. Chce on zostać w klubie, ale władze nie zaoferowały mu nowej propozycji. Zawodnikiem ostatnio interesował się grecki Levadiakos, ale piłkarz nie kwapi się do wyjazdu za granicę. Ma przecież już 31 lat i najlepsze lata za sobą. Chce jednak pozostać przy Reymonta i udowodnić działaczom swój dotychczasowy błąd.

Zieńczuk mimo wielu występów w minionej rundzie nie zaprezentował się dobrze. Poprzedni sezon był dla niego magiczny, a ten jest po prostu cieniutki. Pomocnik nie zdobył żadnej bramki mimo wielu rozegranych spotkań, a Maciej Skorża już zaczął tracić cierpliwość. Zieńczuk często schodził z boiska w przerwie spotkania, nie potrafił odbudować formy z mistrzowskiego sezonu. Teraz obróciło się to przeciwko niemu i działacze Wisły nie mają zamiaru przedłużać z nim umowy.
Wszystko prowadzi do jednego prostego wniosku. Jeśli pomocnik „Białej Gwiazdy” nie zacznie grać lepiej, to latem opuści Kraków i będzie musiał szukać sobie nowego pracodawcy. A o to nie będzie łatwo, bo Zieńczuk nie ma nawet swojego menadżera.











