Lech Poznań pokonał Wisłę Kraków 1:0. Autorem jedynego gola był Robert Lewandowski. Na słowa uznania zasługuje też bramkarz poznańskiej drużyny, Jasmin Burić.

Spotkanie rozpoczęło się od dwóch doskonałych szans Lecha Poznań. Najpierw już po 70 sekundach Semir Stlić dostał świetną piłkę w pole karne, ale błąd w przyjęciu zdecydował o niepowodzeniu całej akcji. Chwilę później w szesnastce Wisły w pozycji sam na sam z Pawełkiem znalazł się Lewandowski, podał do niepilnowanego Peszki, który, mając przed sobą pustą, bramkę nie trafił w piłkę. W piątej minucie odpowiedziała Wisła. Małecki minął dwóch rywali i w sytuacji jeden na jednego z Buriciem oddał bardzo anemiczny strzał obok bramki. Niewykluczone, że napastnik Wisły chciał podawać w tej sytuacji do Andraża Kirma. W 14. minucie młody pomocnik Lecha, Mateusz Możdżeń, uderzał z dystansu, ale piłka poszybowała metr obok prawego słupka bramki Pawełka. Trzy minuty później dobrym dośrodkowaniem popisał się Alvarez, ale w zamieszaniu podbramkowym refleksem wykazał się Bosacki, który wybił piłkę poza pole karne. Do tego momentu lepsze wrażenie sprawiał Lech. Wisła nie miała pomysłu na grę. W 22. minucie świetnym strzałem z około 23 metrów popisał się Jirsak, ale kapitalna parada Buricia zażegnała niebezpieczeństwo. Chwilę później oko w oko z bramkarzem Lecha stanął Małecki i ponownie to golkiper gospodarzy był górą. W 27. minucie błysnął z kolei Mariusz Pawełek. Najpierw fantastycznie obronił strzał z dystansu Lewandowskiego. Po chwili, również zza pola karnego, uderzał Stilić, ale ponownie lepszy był bramkarz Wisły Kraków. Dwie minuty później kolejną szansę zmarnował Lewandowski. Tym razem z siedmiu metrów strzelił wprost w Pawełka. W 36. minucie meczu zawodnicy Wisły domagali się rzutu karnego. Grzegorz Wojtkowiak pchnął Małeckiego, a ten upadł w polu karnym. Gwizdek Marcina Borskiego milczał jednak jak zaklęty i o karnym nie było mowy. Minutę później, po kapitalnej akcji Pawła Brożka, Piotr Ćwieląg znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, ale znów nie zawiódł doskonale broniący Burić. Na minutę przed końcem z rzutu wolnego uderzał Slawomir Peszko, ale piłka wylądowała na górnej siatce bramki Pawełka. Kibice obejrzeli w pierwsze połowie dobry, szybki mecz, w którym nie brakowało sytuacji z obu stron.












