Wisła Kraków odnotowała pierwsze zwycięstwo na własnym stadionie. Gospodarze pokonali Lechię Gdańsk 3:1. Kolejny raz jednak kibice z Krakowa nie mogli dostać się na stadion przed rozpoczęciem meczu. Kolejki ciągnące się wzdłuż stadionu zaczynają być przy Reymonta standardem.
Dla Wisły Kraków mecz z Lechią był kolejnym, w którym od początku podopieczni Smudy dawali popis nieskuteczności. Najwięcej okazji do pokonania Dariusza Treli miał Paweł Brożek. Już w czwartej minucie napastnik Wisły mógł zapisać się na listę strzelców. Niestety każda z jego sytuacji kończyła się fiaskiem. Najpierw nie doszedł do piłki, innym razem posłał ją w słupek albo usiłował wymusić rzut karny, padając w „szesnastce”.
Podobnie jak w ostatnim, ligowym meczu z Ruchem, Wisła pomimo stwarzanych sobie sytuacji bramek nie strzelała, a po raz kolejny musiała odrabiać straty. W 25. minucie goście wyszli z kontrą, a Dariusz Dudka faulował Macieja Makuszewskiego we własnym polu karnym. Sędzia bez wahania wskazał na „wapno”, a Buchalika pewnie pokonał Stojan Vranjes.
Do końca pierwszej połowy wynik zmianie już nie uległ, a kibice Wisły najwięcej radości mieli nie po akcjach swoich piłkarzy, ale po niefortunnym upadku sędziego. Cała sytuacja miała miejsce po podyktowaniu przez Pana Pawła Gila wątpliwego rzutu wolnego. Zresztą nie była to pierwsza kontrowersyjna decyzja sędziego w tym meczu.
Pomimo ogromnej nieskuteczności w pierwszej połowie Wisła szybko odrobiła straty. Już w 51. minucie Maciej Sadlok wdarł się w pole karne rywala i pewnie pokonał golkipera gości. „Biała Gwiazda” poszła po tym golu za ciosem i już kilka minut później po koronkowej akcji wyszła na prowadzenie. Jankowski podawał do Brożka, który zgrał głową futbolówkę do Stilicia, a ten z pierwszej piłki wpakował ją z woleja do bramki Treli.
Lechia pod koniec spotkania miała kilka bardzo klarownych sytuacji, ale w drugiej połowie skuteczności zaczęło brakować też gościom. Mieliśmy sytuacje praktycznie stu procentowe, ale piłka nie chciała wylądować w siatce Michała Buchalika. W Wiśle pod koniec meczu czarował natomiast Semir Stilić. Bośniak tuż przed końcowym gwizdkiem strzelił przepięknego gola z rzutu wolnego, doprowadzając kibiców zgromadzonych przy Reymonta do euforii.
Wisła Kraków – Lechia Gdańsk 3:1
Bramki: Vranjes (26 – K), Sadlok (51), Stilić (57)(90)
Wisła Kraków: Buchalik, Burliga, Głowacki, Dudka, Sadlok, Uryga, Boguski (79. Sarki), Stilić, Jankowski, Garguła (72. Zając), Brożek
Lechia Gdańsk: Trela, Leković, Janicki, Valente, Możdżeń (80. Buksa), Łukasik, Borysiuk (66. Pietrowski), Pawłowski, Vranjes, Makuszewski (75. Aleksić), Grzelczak
Widzów: 6016











