Kiedy po raz pierwszy wystartowały rozgrywki angielskiej Premier League, Jack Wilshere miał zaledwie kilka miesięcy. 18 lat później jest jednym z największych talentów ligi.
Wilshere to dla Arsenalu perfekcyjny wychowanek. Urodził się i mieszka niespełna pół godziny drogi samochodem od ośrodka treningowego „Kanonierów”, a w klubowej akademii podnosi swoje umiejętności od dziesiątego roku życia. Teraz, pod nieobecność znacznie bardziej ogranych kolegów, regularnie występuje w pierwszym składzie i wzorowo wywiązuje się ze swoich obowiązków.
W środowy wieczór Wilshere zaliczył swój pierwszy start od pierwszej minuty w Lidze Mistrzów, gdzie Arsenal zaczął z bardzo wysokiego pułapu. Zwycięstwo 6:0 nad Bragą przyszło łatwo, a podopieczni Arsene Wengera pokazali swój olbrzymi potencjał w ofensywie.
– Wydaje mi się, że mecz z Bragą był perfekcyjny. To była bardzo otwarta gra, w której potrafiliśmy pokazać, że możemy strzelać dużo goli – mówi Wilshere. – Ale równie ważne, że zachowaliśmy czyste konto i nie popełnialiśmy błędów w defensywie.
Wilshere wystąpił w większość spotkań Arsenalu w tym sezonie. Z jednej strony jest to wynikiem jego świetnej formy, z drugiej kontuzji kolegów z zespołu: Robina van Persiego, Aarona Ramseya, Abou Diaby’ego oraz Theo Walcotta. Pomimo ich nieobecność, młody Anglik zdaje się nie mieć problemów z odnalezieniem na boisku.
– Świetnie gra mi się z Alexem (Songiem – przyp. aut.), który jest na pozycji holding midfielder oraz z Cescem (Fabregasem – przyp. aut.), który doskonale prowadzi grę z przodu i rozwija nasze akcje. Kiedy jest się u boku Cesca Fabregasa, gra wydaje się łatwiejsza. Podczas meczu dużo do mnie mówi i pomaga. Podobnie Alex Song, który nas wspiera w środku pola i zabezpiecza tyły. Wszyscy się właściwie przemieszczamy po boisku, dlatego i gra nam dobrze idzie.
Środowy wynik ze Sportingiem Bragą wysyła wiadomość do rywali w LM, że Arsenal od samego początku traktuje rywalizację poważnie. Z drugiej strony, klub z północnego Londynu nie wygrał żadnego trofeum od pięciu lat i nad menedżerem zaczynają się zbierać czarne chmury.
– W tym roku jesteśmy wreszcie gotowi, aby w końcu wygrać te rozgrywki. Czujemy to. Zwłaszcza, że finał jest na Wembley – z wiarą mówi Wilshere. – Musimy najpierw przejść przez fazę grupową, a potem zobaczymy, co się stanie. Zaczęliśmy Ligę Mistrzów bardzo dobrze i mam nadzieję, że uda się tę formę potrzymać także w lidze. Dlatego też nie mogę się doczekać sobotniego meczu z Sunderlandem, by się o tym przekonać.
Doskonała asysta piętą do Marouane’a Chamakha otworzyła dla Marokańczyka drogę do trzeciej bramki „Kanonierów” w środowym meczu. Błysk geniuszu młodego Anglika?
– Wydaje się, że tutaj rolę odegrał instynkt – przyznaje 18-latek. – Liczy się jednak nie tylko dobre podanie, ale i wykończenie akcji przez Chamakha.
W drugiej połowie minionego sezonu Wilshere został wypożyczony do Boltonu, gdzie pod okiem Owena Coyle’a rozegrał 14 spotkań, zaliczając swoje debiutanckie trafienie w Premier League na Upton Park. Przed minionym sezonem, Anglik odrzucił jednak ofertę ponownego wypożyczenia tłumacząc, że gotów jest do walki o miejsce w Arsenalu.










