W ostatnim sobotnim meczu nie było sensacji na Molineux. Goszczący na stadionie Wolverhampton Arsenal nie dał najmniejszych szans beniaminkowi, gładko pokonując go 4:1.
Arsenal coraz lepiej gra w Premiership i w Lidze Mistrzów. W ostatniej kolejce bez problemu pokonał w derbach Londynu Tottenham, a w środę wysoko pokonał mistrza Holandii AZ Alkmaar. Wolverhampton od trzech spotkań nie poznał smaku porażki, a w kilku meczach potrafił zremisować z takimi zespołami jak Aston Villa czy Tottenham. Mając za sobą przewagę własnego stadionu i widmo powrotu do Championship, „Wilki” chciały sprawić niespodziankę „Kanonierom”.
Już od początku spotkania Arsenal chciał narzucić swoje tempo gry. Długo jednak szukał sposobu, by dojść do świetnie bronionej bramki Wolverhampton. Coraz śmielsze ataki gości dopiero w 29. minucie dały pierwszą bramkę. Jednak piłkarzy „Kanonierów” wyręczył Roland Zubar, który zaliczył samobójcze trafienie. Po golu tempo spotkania znacznie zwolniło i goście atakiem pozycyjnym szukali okazji by podwyższyć wynik spotkania. W 35. minucie spotkania Eduardo zdecydował się na odważny strzał zza pola karnego, piłka odbiła się jeszcze od Jody’ego Carddocka „Wilków” i wpadła do siatki. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy, bramkę do szatni strzelił będący w coraz lepszej dyspozycji lider zespołu z Londynu – Cesc Fabregas. W drugiej połowie goście kontrolowali sytuację na boisku, pozwalając „Wilkom” na sporadyczne kontrataki, które jednak nie stanowiły zbytniego zagrożenia dla powracającego po kontuzji Manuela Almunii. W 66. minucie gospodarzy spotkania pogrążył jeszcze Arszawin. Wolverhampton stać było tylko na jedno trafienie, którego autorem był w końcówce spotkania Carddock. Obrońca gospodarzy zrehabilitował się za drugą straconą bramkę. Ostatecznie mecz zakończył się kolejnym wysokim zwycięstwem „Kanonierów”, którzy dzięki temu awansowali na drugą pozycję w tabeli. Wolverhampton tą porażką niebezpiecznie zbliżył się do strefy spadkowej.










